Wpuszczeni w kanał, czyli jak bankrutowała Grecja

Grecja, pieniądze, euro
„Biedna, wyczerpana, złupiona, okradziona Grecya traktowana jest jak parszywa owca” – ubolewał na łamach naukowego pisma „Ateneum” wiosną 1894 r. M. Płaza.ShutterStock
17 kwietnia 2015

Po dwóch bankructwach i latach klepania biedy Grecy postanowili zmądrzeć. Weszli do unii walutowej, zainwestowali ogromne sumy w unowocześnienie kraju. I pod koniec XIX wieku znów zbankrutowali z wielkim hukiem.

Grecja przygotowuje się na dramatyczny krok, jakim jest ogłoszenie niewypłacalności” – doniósł w poniedziałek „Financial Times”. Następnego dnia grecki rząd zdementował tę informację. Oznajmiając, że nie planuje ogłoszenia bankructwa, nawet jeśli 24 kwietnia, podczas nieformalnego spotkania Eurogrupy, kompromis nie zostanie osiągnięty. O determinacji Aten, aby pozostać wypłacalnym, świadczy to, iż na początku kwietnia wysupłały 450 mln euro, terminowo uiszczając należność wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Ogłoszenie niewypłacalności oznaczałoby dla gospodarki małego kraju prawdziwy Armagedon. Europejskie rządy i rynki finansowe odcięłyby dopływ kapitału. Grecja musiałaby też szybko przywrócić własną walutę. A w ocenie specjalistów uległaby ona natychmiast skokowej dewaluacji. Zagrożona byłaby też stabilność systemu bankowego. Instytucje finansowe Hellady są zresztą od dawna uzależnione od kroplówki aplikowanej im przez Europejski Bank Centralny. Ale grecka tragedia byłaby też niebezpieczna dla UE. Doszłoby do precedensowej sytuacji, gdy po 16 latach istnienia unii walutowej musiałoby z niej wystąpić pierwsze państwo, mimo iż wcześniej otrzymało pomoc w wysokości ponad 240 mld euro. Utrata zaufania do nadal młodej struktury przyniosłaby konsekwencje trudne do przewidzenia. Takiego scenariusza nikt nie chce. Ale pod koniec miesiąca rząd w Atenach jest zobowiązany wypłacić urzędnikom i emerytom pensje, na które potrzebuje 2,4 mld euro. We własnym budżecie najprawdopodobniej ich nie znajdzie. Unijna pomoc znów może okazać się konieczna. Przywódcy Zachodu mają więc trudny dylemat. Czy znów przymknąć oko na lawirowanie przywódców rządzącej w Grecji Syrizy i dosypać kasy, choć zalecane reformy zostały wstrzymane? Czy wybrać krótkie, acz bolesne cięcie? Poprzednim razem grecka agonia finansowa trwała ponad dekadę, nim w końcu Greków ubezwłasnowolniono i przy okazji wyrzucono z unii walutowej.

Pozostało 87% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.