Wczorajsza runda rozmów o gazie potwierdza wcześniejsze doniesienia o tym, że Polska zwiąże się z Gazpromem kontraktem nie do 2037 r., ale do 2022 r. Według nieoficjalnych informacji Rosjanie zgodzili się również na to, by do 2045 r. gazociągiem przez Polskę płynął gaz do UE (jeszcze do niedawna mówiono o 2019 r.).
To nie jest wymarzony scenariusz dla Rosjan. Zresztą jesień 2010 r. to dla nich wysyp złych informacji w skali całej Europy. Zarówno tych dotyczących konkurencyjnych projektów energetycznych, jak i związanych z coraz twardszą grą o cenę przez odbiorców surowca.
Na początku października Komisja Europejska podała informację o tym, że nie ma zastrzeżeń co do budowy w Świnoujściu terminalu LNG i nie zablokuje na ten cel wartej 80 mln euro dotacji. Z kolei pod koniec września EBI, EBOiR i Bank Światowy przyznały 5 mld dol. kredytów na gazociąg Nabucco, którym do Europy będzie trafiał gaz z rejonu Morza Kaspijskiego z pominięciem Rosji. Na początku listopada zapadnie decyzja o tym, czy powstanie terminal LNG w Kłajpedzie, który częściowo uniezależni od rosyjskiego gazu Litwę i Białoruś. Z kolei początek przyszłego roku to start prezydencji dwóch środkowoeuropejskich państw: Węgier i Polski, których sztandarowe projekty dotyczą bezpieczeństwa energetycznego w Europie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.