Autopromocja

Eksport: Polskie firmy weryfikują zagranicznych partnerów

Co, jeśli nie lokata? Boisz się ryzyka, ale chcesz zarobić więcej niż oferuje Ci bank?
Polskie firmy na masową skalę zaczynają weryfikować swoich zagranicznych partnerów. To efekt śmielszego wychodzenia poza krajowy rynek, ale też rosnących obaw o kondycję światowych gospodarekMedia
28 stycznia 2016

Polskie firmy na masową skalę zaczynają weryfikować swoich zagranicznych partnerów. To efekt śmielszego wychodzenia poza krajowy rynek, ale też rosnących obaw o kondycję światowych gospodarek.

W wywiadowniach gospodarczych ubiegły rok przyniósł skokowy wzrost zainteresowania raportami na temat zagranicznych kontrahentów. – Przedsiębiorcy sprawdzili u nas blisko 201 tys. firm spoza kraju. To o 62 proc. więcej niż w 2014 r. i aż o 90 proc. w porównaniu do 2013 r. – wylicza Tomasz Starzyk z Bisnode Polska.

Creditreform Polska informuje o blisko 45-proc. wzroście zamówień na raporty zagraniczne, zaś Coface przyznaje się do ponad 20–proc. wzrostu rok do roku. Podkreśla jednak, że skupia się na najpopularniejszych dla eksporterów rynkach. – Widzimy korelację między wzrostem i wielkością eksportu na dany rynek, a liczbą zamawianych raportów – tłumaczy Szymon Wiliński z Coface.

Przykładem są Niemcy, gdzie w 2015 r. eksport z Polski wzrósł o ponad 10 proc., a zleceń na sprawdzenie kontrahenta o blisko 40 proc. Innym jest Holandia – eksport do tego kraju rośnie obecnie najszybciej spośród pierwszej dziesiątki odbiorców naszych towarów (po trzech kwartałach ubiegłego roku o prawie 18 proc.). Holandia to piąty najczęściej weryfikowany kierunek pod względem danych znajdujących się w raportach. Liczba zamówień wzrosła o prawie 37 proc. Na trzecim miejscu uplasowała się Francja. Tu skok w liczbie raportów sięgnął w Coface prawie 30 proc. rok do roku, przy dynamice eksportu nieco ponad 7 proc.

– W ciągu ostatnich sześciu lat we Francji powstało ponad milion nowych przedsiębiorstw, a 20 tys. firm zagranicznych zdecydowało się na rozwinięcie tam działalności. To może tłumaczyć rosnące zainteresowanie nawiązywaniem kontaktów handlowych polskich firm z francuskimi kontrahentami – komentuje Wiliński.

Jednak jak zauważa Starzyk z Bisnode Polska, to nie na tych rynkach widać największe przyrosty w zamówieniach na weryfikację przyszłych kontrahentów. – Umocnienie się dolara, za którego dziś płaci się około 4 zł, a jeszcze na początku 2014 r. w okolicy 3 zł, zachęciło eksporterów do szerszego wejścia na rynek amerykański. Tym bardziej że amerykańska gospodarka odbiła się od dna po światowym kryzysie – informuje. I zauważa, że w efekcie tylko ze Stanów Zjednoczonych sprawdzonych zostało blisko 95 tys. firm, czyli o 600 proc. więcej niż przed rokiem. Jednocześnie polscy eksporterzy nie pozostają obojętni na firmy z Kanady, których sprawdzili blisko 7,7 tys., co stanowi wzrost o ponad 1200 proc. Bardzo intensywne poszukiwania nowych rynków zbytu przez naszych eksporterów potwierdzają też dane Euler Hermes.

– Ale czynią to ostrożnie, ponieważ liczba zapytań rośnie niemalże lawinowo i w ostatnich miesiącach IV kw. 2015 r. była wyższa o 300 proc. w stosunku do liczby raportów zamawianych przed rokiem czy jeszcze w styczniu–lutym 2015 r. Poza krajami Europy Środkowo-Wschodniej intensywnie, w stosunku do dotychczasowego poziomu wymiany handlowej, rośnie też sprzedaż raportów o firmach z krajów skandynawskich – wskazuje Grzegorz Błachnio z Euler Hermes.

Taką tendencję widać też w Bisnode, gdzie na przestrzeni ostatniego roku o 77 proc., do 5 tys., wzrosła liczba sprawdzeń na rynku duńskim, o 54 proc., do 1106, na norweskim, o 34 proc., do 4047, na szwedzkim.

Szansy przedsiębiorcy szukają też w Chinach. Tam na przykład Bisnode zweryfikował 263 proc. więcej klientów w 2015 r. Poza poszukiwaniem nowych kontrahentów na wzrost liczby zamawianych raportów wpływają doniesienia o pogarszającej się sytuacji chińskiej gospodarki.

– Średnio raz na kwartał zamawiamy raport o naszych klientach. Przede wszystkim tych z nowych dla nas rynków, myślę tu o Chinach i Chile. Robimy to, choć w 80 proc. nasz towar oferujemy w ramach przedpłat. Zdarzało się jednak, że nie dotarł on do składu celnego w innym kraju. W takiej sytuacji jesteśmy zmuszeni ponieść solidarną odpowiedzialność z naszym kontrahentem z tytułu podatku akcyzowego. By tego uniknąć, sprawdzamy go – mówi Grzegorz Ślak, prezes Akwawit-Polmos. 

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.