Nawet po wygraniu sporu przetargowego firma będzie mogła zostać obciążona większością kosztów – przewiduje projekt nowego rozporządzenia.
Szykuje się spora zmiana w sposobie rozstrzygania sporów przed Krajową Izbą Odwoławczą. Dzisiaj jeśli odwołanie jest uwzględniane, to koszty postępowania ponosi najczęściej organizator przetargu, jeśli zaś oddalane, to wnoszący je przedsiębiorca. Zgodnie z przygotowanym przez Ministerstwo Rozwoju projektem rozporządzenia od nowego roku ma się to zmienić. Koszty będą dzielone na obydwie strony w zależności od liczby uwzględnionych zarzutów. Mówiąc wprost – im więcej zarzutów zostanie podniesionych w odwołaniu, tym większe szanse, że ostatecznie to przedsiębiorca będzie płacić więcej. Nawet gdy wygra sprawę i doprowadzi do zmiany decyzji zapadłej w przetargu. Prosty przykład – przy uwzględnieniu jednego z pięciu zarzutów aż 80 proc. kosztów postępowania pokrywać będzie wykonawca, a tylko 20 proc. zamawiający.
Proporcjonalny podział
Zmiany przewidziano w projekcie rozporządzenia prezesa Rady Ministrów w sprawie szczegółowych rodzajów kosztów postępowania odwoławczego, ich rozliczania oraz wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania. Zostaje ono wydane w związku z wejściem w życie nowej ustawy – Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2019 r. poz. 2019). Chodzi o par. 6 ust. 2 projektu rozporządzenia. Zgodnie z nim koszty ponosić ma odwołujący i zamawiający stosownie do liczby zarzutów przedstawionych w odwołaniu, które KIO uwzględniła i których nie uwzględniła.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.