Stawką w konflikcie samorządów z ministrem Rostowskim jest rozwój cywilizacyjny Polski w najbliższych latach. Hamowanie gminnych inwestycji to zatrzymywanie silnika polskiej gospodarki. Ale całkowity brak hamulca może doprowadzić do tego samego
W konflikcie ministra finansów Jacka Rostowskiego z samorządami nikt nie ma racji absolutnej. Więcej argumentów na swoją korzyść mają samorządy, ale minister też je ma. Obie strony skazane są więc na kompromis, który zabezpieczyłby inwestycje współfinansowane przez Unię, ale też skłonił województwa, powiaty i gminy do powściągliwości w wydatkach. Stawką jest rozwój cywilizacyjny Polski w najbliższych latach.
Naprzeciw ministra, który właśnie stoczył batalię o ograniczenie wpłat do OFE, stanął teraz przeciwnik o niebo groźniejszy od kilku znanych ekonomistów. Samorządy nerwowo liczą wydatki, zamieszczają w gazetach listy otwarte, lobbują u premiera, któremu jeszcze w maju zamierzają przedstawić raport o stanie finansów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.