Witajcie na Titanicu globalnej gospodarki. Na korektę kursu może być za późno. Zderzenie jest nieuniknione

gospodarka kryzys
Kapitan Titanica jednak nie może w trakcie rejsu zmienić układu napędowego statku. Dlatego bez gruntownego remontu w suchym doku może tylko bezradnie patrzeć na migające kontrolki. Z nadzieją, że tym razem będzie inaczej. ShutterStock
13 lipca 2018

Kapitan statku o tym wie: zbyt długi rejs może się skończyć tym, że okręt osiądzie na mieliznie. Albo katastrofą, która pociągnie statek na dno. Gdyby światowa gospodarka była okrętem, można byłoby nazwać ją „Titanikiem”. Jest skazana na zderzenie z kryzysem.

Ten rejs trwa już wyjątkowo długo. Jeśli spojrzeć na amerykańską gospodarkę, to cieszy się ona drugim co do długości okresem prosperity w powojennej historii (najdłuższy trwał 10 lat, 1991–2001). Jeszcze 12 miesięcy i rekord zostanie pobity. Owszem, jest to trochę inna prosperity i trochę inny rejs niż w poprzednich dekadach – prawdopodobnie dlatego, że nastąpiła po największym kryzysie od czasów Wielkiej Depresji. Tempo rozwoju gospodarczego w niewielu krajach rozwiniętych przekracza 3 proc. PKB (w USA to się nie udało). Wiele państw wciąż cierpi z powodu wysokiego bezrobocia (np. Włochy czy Hiszpania). Na odbiór sytuacji wpływa także to, że w Europie mieliśmy do czynienia dodatkowo z serią wstrząsów po kryzysie finansowym, czyli z kryzysem zadłużeniowym i wzrostu, kiedy gospodarka w strefie euro była co prawda na plusie, ale nie mogła ruszyć z kopyta.

Pozostało 94% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.