Hadaj: Pora na brutalny powrót do rzeczywistości. Żegnaj, Euro

Marcin Hadaj
Marcin Hadaj, szef sekretariatu redakcjiDGP
2 lipca 2012

Dzisiaj wieczorem setki tysięcy Polaków staną przed nie lada dylematem: co by tu obejrzeć? Nie ma już meczu... Mistrzostwa Europy w piłce nożnej UEFA Euro 2012 rozgrywane w Polsce i na Ukrainie przeszły do historii.

O ile nie trudno było prognozować, że polska reprezentacja odniesie w tym turnieju kolejne moralne zwycięstwo – bo na sportowe nikt, kto choć trochę zna się na piłce, stawiać nie mógł – to stało się również coś dobrego, co też właściwie mogliśmy przewidzieć. Polskie specialite de la maison, czyli narodowe pospolite ruszenie znane nam dobrze (w trochę innej postaci) co najmniej od XVI wieku, znowu pozwoliła nam zrobić dobre, wręcz fantastyczne wrażenie na cudzoziemcach. Pomijając efekty działań pijackich hord w dniu meczu z Rosją (hord nie tylko polskich, rosyjskich również), turniej przebiegł w sielankowej niemal atmosferze ogólnej, choć czasem nieco infantylnej radości. I tak właśnie miało być.

Jak na polską miarę, organizacja Euro była bez większego zarzutu, co pozwala dziś z podniesionym czołem spoglądać w stronę Europy. Pokazaliśmy, że Polak potrafi. Potrafi zrobić coś dobrego, na europejskim poziomie. Wstydzić się nie musimy. A przecież trzeba przyznać, że ryzyko takie istniało.

Pozostało 45% treści
Czytaj wszystkie artykuły
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381148mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.