Woś: Syriza? I dobrze

Rafał Woś
Rafał WośDziennik Gazeta Prawna / Wojtek Gorski
30 stycznia 2015

Przez światowe (i polskie też) media przeszedł jęk przerażenia. Radykalna Syriza wygrała wybory parlamentarne w Grecji i w ekspresowym tempie zdołała już nawet stworzyć większościowy rząd. Oznacza to, że kryzys w strefie euro wkroczył na nowy etap. I to jest... bardzo dobra wiadomość.

Po pierwsze z powodów czysto pryncypialnych. Zjednoczona Europa od lat narzeka na problem z demokratyczną legitymacją. Mówiąc krótko: im więcej jest integracji, tym mniej poczucia wpływu obywateli na to, co robią z nimi rządzący. W końcu premier kraju i ministrowie odpowiadają bezpośrednio przed demokratycznie wybranym parlamentem. Komisarze i przewodniczący Rady Europejskiej nie. Sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, gdy kanclerz Niemiec (tak jak ostatnio w czasie kryzysu w strefie euro) podejmuje decyzje kluczowe dla mieszkańców Grecji, choć ci ostatni nie mają żadnego wpływu na jej polityczny mandat. Przed kryzysem te wątpliwości zbywano często miłą dla ucha frazeologią o silnej zjednoczonej Europie. Pokryzysowa rzeczywistość pokazała jednak, że fakt, czy się jest Grekiem, czy Niemcem ma kolosalne znaczenie praktyczne. Tendencja do dalszej technokratyzacji polityki europejskiej w czasie kryzysu się jeszcze zwiększyła. No bo jak inaczej nazwać to, że w pewnym momencie to rynki finansowe były jak Cezar, który ruchem kciuka decyduje o być albo nie być demokratycznych szefów rządów w Grecji, Portugalii, a nawet we Włoszech. Zwycięstwo Syrizy jest więc jakby kontratakiem demokracji. Greckich lewaków ludzie wybrali zdecydowanie na przekór rynkom i europejskim elitom opiniotwórczym. Używana w takich razach maczuga populizmu tym razem nie zadziałała. A umęczeni walką z kryzysem Grecy mogli poczuć, że coś jeszcze od nich zależy. Jeśli demokracja ma być czymś więcej niż tylko wytartym sloganem, to sukces Syrizy bardzo demokratycznej stabilności Grecji posłuży. A że ośmieli podobne partie protestu w innych krajach? To wydaje się dość oczywiste. I nie można wykluczyć, że nie będą to partie tylko radykalnie lewicowe. Ale demokracje muszą umieć sobie poradzić również z takimi wyzwaniami. Właśnie po to są demokracjami.

Pozostało 55% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.