Jak kompletny kretynizm zamienił się w złote runo

21 października 2019

W języku angielskim funkcjonuje takie określenie: „Zjeść własne słowa”. Taki posiłek przysługuje przede wszystkim tym, którzy zarzekali się, bili w pierś i klęli na Boga w jakiejś sprawie tylko po to, żeby potem – najczęściej po cichu – zmienić zdanie. Z tego względu swoje słowa jedzą najczęściej politycy i faktycznie to Winston Churchill zażartował kiedyś, że wielokrotnie mu się to przytrafiło, ale za każdym razem dietę tę uznawał za wyjątkowo sycącą.

Legendarny premier patrzyłby jednak z przerażeniem, ilu sytych znajduje się obecnie w brytyjskiej polityce. Wielu znalazłby szczególnie wśród konserwatywnych eurosceptyków, których poglądowe wolty to kaloryczny ekwiwalent nie jednego, ale wielu bardzo, bardzo sycących posiłków.

Weźmy chociażby Jacoba Reesa-Mogga, wcześniej szefa eurosceptyków zrzeszonych w European Research Group, teraz przewodniczącego Izby Gmin – ministra odpowiedzialnego za prace parlamentu. Kiedy ponad rok temu premier Theresa May zaproponowała rozwiązanie problemu irlandzkiej granicy bardzo podobne do tego, jakie obecnie forsuje Boris Johnson, Rees-Mogg nazwał je „głupim pomysłem” i „kompletnym kretynizmem”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.