Plan B, czyli gest Kozakiewicza

13 października 2019

B ez względu na to, czy Londyn dogada się w tym tygodniu z Brukselą i czy 31 października Brytyjczycy wyjdą z Unii na miękko – czyli z umową rozwiązującą wiele rozwodowych problemów w ręku – czy otrzymają kolejne przedłużenie członkostwa w Unii, jedno jest pewne: zwycięzcą będzie Boris Johnson.

Rozważmy najpierw plan A, czyli wyjście wraz z końcem października z umową w ręku. Taki zawsze był deklarowany cel Johnsona, nawet jeśli działania jego gabinetu nie bardzo na to wskazywały. I chociaż czasu naprawdę jest niewiele – taka umowa musi być gotowa przed szczytem Rady Europejskiej pod koniec tego tygodnia – to w weekend powiało optymizmem, a strony przeszły do bardziej zaawansowanego etapu rozmów.

Innymi słowy zgodnie z planem A Johnson zostaje bohaterem: nie tylko wyprowadza Brytyjczyków z Unii, ale też robi to, omijając rafy twardego i trudnego do przewidzenia w skutkach gospodarczych twardego brexitu. Przy okazji spełnia swoją najważniejszą obietnicę wyborczą. W glorii zwycięzcy rozpisuje wcześniejsze wybory, aby odzyskać większość w Izbie Gmin i wygrywa je w cuglach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.