Dobiega końca trwające już niemal cztery lata śledztwo w sprawie przecieków do mediów tajnych informacji z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych - zanim raport nt. WSI ujawnił w lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński.
Śledztwo jest prowadzone "w sprawie", a nie przeciw jakiejkolwiek osobie - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monika Lewandowska. "Zebrano już większość materiałów; w śledztwie przesłuchano kilkudziesięciu świadków, a przesłuchania dobiegają końca" - powiedziała.
Dodała, że prokurator czeka jeszcze na kopie akt z innego postępowania prokuratorskiego. Uchyliła się od odpowiedzi, czy może chodzić o toczące się w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie śledztwo nt. domniemanego niedopełnienia obowiązków przy tworzeniu raportu oraz zniesławienia osób w nim opisanych. Także tamto śledztwo toczy się "w sprawie".
Prokuratura wszczęła śledztwo po licznych przeciekach do mediów
Prokuratura wszczęła z urzędu śledztwo po licznych przeciekach do mediów. Podstawą postępowania jest artykuł Kodeksu karnego przewidujący karę od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia dla tego, kto ujawnia lub wbrew przepisom ustawy wykorzystuje informacje stanowiące tajemnicę państwową. Czynności śledcze powierzono Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w której kompetencjach leży m.in. "rozpoznawanie, zapobieganie i wykrywanie przestępstw naruszenia tajemnicy państwowej".
Według orzecznictwa Sądu Najwyższego przestępstwo to popełnia nie tylko urzędnik, który udostępnia tajemnicę mediom, ale także dziennikarz, który ją publikuje. Taką uchwałę SN z 2009 r. krytykowało środowisko dziennikarskie, bo wcześniej utrwalił się pogląd, że za takie przestępstwo odpowiadają tylko urzędnicy, którzy dokonują pierwotnego ujawnienia.
1: Olek z IP: 89.77.184.* (2010-12-05 10:17)
Po zakończeniu śledztwa obecny Prezydent RP Bronisław Komorowski będzie wygłaszał orędzie do narodu z czarną opaską na oczach za mataczenie w sprawie kontaktów z oficerami WSI płk Leszkiem Tobiaszem i płk Aleksandrem Lichockim w celu nielegalnego uzyskania dostępu do protokołu z weryfikacji WSI. Wynikiem tych działań była nieudana próba samobójstwa redaktora Sumlińskiego.
2: KOKS z IP: 89.72.5.* (2010-12-05 10:46)
30 września 2006 roku zniesiono Wojskowe Służby Informacyjne.
Mimo żalu jaki wyzwala wśród pracowników likwidacja ich zakładu pracy nikt z żołnierzy czy pracowników nie kwestionował faktu likwidacji, dobrze rozumiano, że organa Państwa mają konstytucyjne prawo powoływać i znosić swoje jednostki organizacyjne.
Bez obaw poddano się też ustawowej weryfikacji.
Po czterech latach od likwidacji muszą powracać refleksje tamtych dni, bowiem jak się okazało, sposób działania „likwidatorów” i „weryfikatorów” był wysoce krzywdzący żołnierzy i pracowników tych służb, był wręcz haniebny.
W dodatku, jak to orzekł Trybunał Konstytucyjny, ustawowe umocowanie weryfikacji w znacznej części okazało się niekonstytucyjne, a państwo nie wywiązało się z obietnicy danej osobom weryfikowanym co do terminu zakończenia weryfikacji.
Tak negatywną ocenę rozpoczął już pierwszy dzień po 30 września 2006 roku.
1 października, chyba w celu upokorzenia byłych żołnierzy i pracowników WSI, kierownictwo dopiero co powołanej SKW postanowiło zamknąć bramę i nie wpuścić ich do budynku. Miał to być spektakularny pokaz zmian.
Ukazywała się „twarz” nowej władzy - tzw. IV RP, którą prezentował nowo utworzony centralny organ administracji państwowej jakim była SKW.
Twarz ta obrazowała się brakiem poszanowania ludzi,
w tym oficerów noszących mundur z orłem w koronie, brakiem kompetencji, lekceważeniem procedur, wprowadzeniem powszechnej niepewności i zastraszenia oraz, jak się później okazało, głoszeniem nieprawdziwych tez (porównaj ocenę Raportu z likwidacji
WSI i kilkaset odmówionych lub umorzonych powiadomień prokuratury,
a także przegrane przez MON procesy sądowe o bezpodstawne umieszczenie osób w Raporcie).
Do osób w mundurach oficerów WP odnoszono się powszechnie z pogardą,
nazywając ich „wsiokami”, wręcz zalecano im unikania występowania w mundurze i używania zwrotów, tytułów i stopni wojskowych.
Zastosowano swoistą siatkę płac w efekcie czego żołnierze otrzymali na tożsamych stanowiskach znacznie mniejsze uposażenie niż funkcjonariusze; w skrajnych przypadkach na niektórych stanowiskach różnica ta dochodziła do ok. 4 tys. PLN.
Nowe kadry dobrano w sposób specyficzny, np. na stanowisko szefa wiodącego zarządu wyznaczono osobę w stopniu sierżanta, szefową biura została osoba bez studiów magisterskich itp. (w obu
tych wypadkach, ich podwładnymi byli też pułkownicy).
Wszystko po to aby usatysfakcjonować swoich i pokazać „wsiokom” kto tu „rządzi”.
W dniach poprzedzających zainteresowanym nie zakomunikowano, że od
1 października są zwolnieni z obowiązku przychodzenia do pracy oraz nie wskazano gdzie jest ich miejsce pracy.
Żołnierze pozostawali przecież nadal w służbie.
Pracownicy wojska, od wartownika na bramie dowiadywali się, że są nadal zatrudnieni i mogą wejść lub, że stosunek ich pracy wygasł i do budynku wejść nie mogą.
Nie mogą wejść do budynku, w którym pozostawili rzeczy osobiste, nie zdane dokumenty służbowe, w tym niejawne.
Do budynku w którym posiadali na stanie nie zdane mienie,
sprzęt i wyposażenie służbowe, a w ich biurkach leżały nie wypełnione karty
obiegowe poświadczające rozliczenie się z instytucją.
W takim stanie rzeczy oraz mając świadomość ustawowego (ustawa z dnia 11 września 2003 r. o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, Dz.U. z 2003 r. Nr 179, poz.1750) zagrożenia możliwością zwolnienia z zawodowej służby wojskowej (art. 111, pkt 16), zawieszenia wypłaty uposażenia (art. 93, ust. 1), utraty części uposażenia, tj. 1/30 (art.93, ust. 2),
2 utraty dodatkowego uposażenia rocznego (art. 83, ust.4) w przypadku nie stawienia się do służby, żołnierze przyszli do instytucji, gdzie zastali zamknięte wejście.
Dla podkreślenia swojej siły władzy, nowe kierownictwo wezwało dwa zmotoryzowane uzbrojone patrole Żandarmerii Wojskowej, które patrolowały ulicę Oczki.
A przecież nikt nie chciał forsować drzwi, oczekiwano jedynie jakiejkolwiek wiarygodnej informacji – bezskutecznie.
Po około godzinie i udokumentowaniu stanu rzeczy (w tym przy
udziale mediów) żołnierze udali się do domów.
Wobec fiaska prac Komisji Likwidacyjnej minister ON zmuszony był powołać
Grupę Zabezpieczenia Materiałowo-Technicznego ds. Rozliczenia Zobowiązań i Majątku WSI, która pracowała formalnie miesiąc, a faktycznie do końca 2006 r. – wykonując zadanie Komisji Likwidacyjnej.
W tym czasie „niewpuszczeni” przychodzili do rozwiązywanej instytucji i rozliczali się z dokumentów i mienia.
W tej sytuacji uprawnione jest pytanie, czemu miała służyć demonstracja postawy SKW w dniu 1 października 2006 r.?
Mimo zapewnień o profesjonalizmie i fachowości Komisja Likwidacyjna kierowana przez Sławomira Cenckiewicza i Komisja Weryfikacyjna kierowana przez Antoniego Macierewicza (w drugiej fazie przez Jana Olszewskiego) nie wywiązały się z nałożonych ustawowych obowiązków. Jedna nie rozliczyła mienia, druga nie wykonała weryfikacji.
Widocznie jesteśmy bogatym państwem skoro stać jest nas na takie
postępowanie powoływanych organów, w dodatku bez jakichkolwiek konsekwencji, a wręcz przeciwnie, przy oklaskach wielu polityków.
Jak widać obie komisje nie znalazły czasu na wykonanie zadań ustawowych,
znalazły natomiast czas aby odbyć wiele podróży zagranicznych oraz na to, aby
swymi działaniami doprowadzić do publicznego obrzucenia oficerów likwidowanych służb nieuzasadnionymi pomówieniami i posądzeniami o działania bezprawne i szkodliwe dla kraju, do upowszechniania niczym nieuzasadnionej tezy, że oficerowie WSI to ludzie o poglądach komunistycznych lub postkomunistycznych oraz, że służby te nie przeszły jakiejkolwiek weryfikacji kadr po roku 1990.
Ile warte były powyższe insynuacje dziś powoli widać.
Po upływie czterech lat wiemy, iż nie ma sprawców tych bezprawnych działań, niezawisłe sądy nikogo nie skazały.
Co do weryfikacji po roku 1990, to przywołać należy fakty.
Ze stanu ewidencyjnego
WSW liczącego 2565 żołnierzy, wyznaczono na stanowiska w Kontrwywiadzie
Wojskowym – 745, w tym ze stanu 1574 oficerów, na stanowiska w Kontrwywiadzie Wojskowym wyznaczono – 535 oficerów.
W utworzonych WSI zrezygnowano całkowicie z pionu dochodzeniowo-śledczego.
Czy mimo pozbycia się 76 % oficerów w Kontrwywiadzie Wojskowym w 1991 roku nadal można twierdzić, że nie dokonano tam weryfikacji kadr i chociażby powierzchownych zmian?
Począwszy od 1991 r. z WSI corocznie odchodziło bezpowrotnie kilkudziesięciu oficerów, a w roku 1998, po dojściu do władzy AWS, odeszło ponad 230 żołnierzy.
Czy proces ten nie przeczy tezie o braku zmian kadrowych?
W tworzoną strukturę WSI wchodziły całe komórki
organizacyjne (z obsadą kadrową) z Sił Zbrojnych RP, takie jak Oddział Wojskowego Protokołu Dyplomatycznego czy Biuro Bezpieczeństwa Teleinformacyjnego.
Wszyscy oficerowie młodsi (do kapitana włącznie) i część oficerów starszych kończyła studia i znalazła zatrudnienie w WSI już po roku 1991.
Czy i to nie przeczy tezie o braku zmian kadrowych?
3Wykonujący likwidację WSI dość licznie wypowiadali się w mediach, iż oficerowie WSI to osoby „przeszkolone w Moskwie” i przywoływali liczbę 300 przeszkolonych.
Prawdą jest, że oficerowie wywiadu i kontrwywiadu przed utworzeniem WSI
byli szkoleni na kursach w ZSRR, ale wskazywanie liczby 300 żołnierzy WSI jest
nadużyciem.
Dlaczego nie poinformowano, że w chwili rozwiązywania tej instytucji, to
jest w sierpniu 2006 r., w WSI pozostawało na etacie mniej niż 10 oficerów przeszkolonych w ZSRR, a niektórzy z nich przeszli także przeszkolenie w USA?
Praca czy służba w wojskowych służbach specjalnych jakim jest wywiad
i kontrwywiad jest zaszczytem i honorem, cieszy się poszanowaniem funkcjonariuszy państwa oraz wśród obywateli na rzecz których jest spełniana.
Do służby tej z założenia trafiają najlepsi jakimi dysponują siły zbrojne.
Tak jest w większości państw świata, czy tak może być i w naszej ojczyźnie?
W czwartą rocznice opisywanych wydarzeń należy zadać pytanie, komu zależy aby marnować wieloletni, często unikatowy, dorobek polskich służb specjalnych, komu zależy aby nowe pokolenia „opluwały” i pogardzały odchodzącymi?
Czy „twarz” nowej władzy – nazywanej niekiedy IV RP,
którą przywoływałem wyżej, to tylko powracające wspomnienie?
Jerzy Realm
Warszawa, wrzesień 2010 roku.
3: KOKS z IP: 89.72.5.* (2010-12-05 12:41)
Trawestując znaną maksymę można powiedzieć : "Przede wszystkim fakty durniu, a nie mity !"
Może ktoś wskaże jakiś prawomocny wyrok sądu skazujący kogokolwiek z byłych WSI za rzekome "przestępstwa" ?
Najczęściej to teraz MON musi przepraszać ludzi oszczerczo pomówionych w tzw. raporcie przez wspieraczy PiSuariatu.
Wojskowa prokuratura umorzyła śledztwo ws. związków szefów Wojskowych Służb Informacyjnych z nielegalnym handlem bronią z lat 90.
Jak poinformował rzecznik prokuratury płk Ireneusz Szeląg, sprawa ma charakter ściśle tajny i nie może podać żadnych szczegółów.
Źródło: http://www.tvn24.pl/12690,1661648,,,glosne-sledztwo-ws-handlu-broniaumorzone,wiadomosc.html
4: PiS - zawsze niszczył. z IP: 87.207.247.* (2010-12-05 13:07)
A szkoda, że nie umieją budować - niszczyć ostatnia fajtłapa potrafii.
GŁUPAWE PRZEPISY, że L. Kaczyński, Macierewicz niszczy - MON PRZEPRASZA I WYPŁACA ODSZKODOWANIA.
5: emmy z IP: 83.27.65.* (2010-12-05 13:14)
Do 5: Pajcy na sznurku nie brakujr o czym swiadczy twoj niby komentarz.
6: KALIF z IP: 188.47.97.* (2010-12-05 14:19)
WSI .SB to strażnicy MOSKIEWSKICH interesów . Żeby pisać o WSI SB to
konieczni trzeba przeczytać znawców sowieckich służb specjalnych ...
GOLICYNA SUWOROWA MITROCHINA Litwinienkę a potem pisać ..
Tak jak Tow. JARUZELSKI BYŁ i jest STRAŻNIKIEM ROSYJSKICH INTERESÓW
Ci, którzy gloryfikują dziś WSI i Wojciecha Jaruzelskiego, przyjmują tym samym jego wersję, że to przypadek decydował, kto walczył o niepodległość, a kto reprezentował w Polsce sowieckie imperium. Zapominamy najczęściej o bardzo mocnych słowach człowieka, który na własnej skórze poznał sowiecką „formację”:
„Ludzie szkoleni w Moskwie nigdy nie przestaną służyć Moskwie. Niezależne od tego, czy na Kremlu będzie zasiadał car, Putin czy gensek, oni zawsze będą niewolnikami Moskwy. Zależność ta jest zaprogramowana w mózgach wszystkich, których Moskwa wykształciła. Oficerowie, którzy byli szkoleni przez sowieckie służby, nigdy nie powinni pracować w służbach niepodległej Polski. Oni nie są niepodlegli.” – przestrzegał przed czterema laty Wiktor Suworow.
7: KOKS z IP: 89.72.5.* (2010-12-05 14:22)
Do 7 @ KALIF
„Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.” – autor Albert Einstein
8: Do KOKSA @4 z IP: 89.77.184.* (2010-12-05 14:28)
PO chroni wszystkich oficerów służących interesom ZSRR a później rosyjskim z gen. Jaruzelskim na czele. Gdyby MON postąpił inaczej, minister Bogdan Klich musiałby osobiście zasłaniać oczy Prezydentowi Komorowskiemu przed każdym jego wystąpieniem. Powód- patrz wpis @1.
9: KOKS z IP: 89.72.5.* (2010-12-05 14:40)
Do @ 1
Piszesz oczywiście oczywiste bzdury, jak to mawiał Twój patron !
Bądź precyzyjny i napisz kiedy płk A. Lichocki został zwolniony z zawodowej służby wojskowej, a kiedy utworzone zostały WSI ?
To właśnie tak mniej więcej z sufitu ignoranci z PiSuariatu pisali tzw. raport "Antka policmajstra".
Nawet pełniący wówczas urząd prezydenta Lech A. Kaczynski zaskoczył, że
to trochę obciach i nie odważył się na opublikowanie aneksu.
10: oko z IP: 94.101.16.* (2010-12-05 14:57)
TOWARZYSZU KOKS ty myślisz że twoja prawda to prawda a rozgrzane sędziny ty widziałeś ???my poznaliśmy!

Poseł PiS Jan Tomaszewski został na miesiąc zawieszony w prawach członka klubu tej partii i ukarany naganą. Taką decyzję podjęło prezydium klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.