10 tys. Polek dokonało w Wielkiej Brytanii zabiegu sztucznego przerwania ciąży w 2007 r. na koszt brytyjskiej publicznej służby zdrowia, co kosztowało brytyjskiego podatnika ok. 10 mln funtów - twierdzi poniedziałkowy dziennik "The Sun".
Gazeta powołuje się na rzeczniczkę polskiej Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Aleksandrę Józefowską.
Według gazety, aby obejść polskie ustawodawstwo dopuszczające usunięcie ciąży tylko w wyjątkowych przypadkach, Polki przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, zatrudniają się czasowo w celu uzyskania numeru ubezpieczenia socjalnego (tzw. NIN) i idą do lekarza po skierowanie na zabieg.
Wielka Brytania ma liberalne ustawodawstwo aborcyjne, dopuszczające przerwanie ciąży do 24 tygodnia. Przed kilkoma miesiącami inicjatywa ustawodawcza przewidująca skrócenie tego okresu do 20 tygodni nie przyniosła wyniku.
Z liberalnego brytyjskiego ustawodawstwa korzystają również kobiety z Irlandii, gdzie aborcja jest prawnie niedopuszczalna.
1: Feminek z IP: 77.253.65.* (2008-12-15 11:53)
To bzdurna propaganda ruchów feministycznych, które namawiają do morderstwa dzieci nienarodzonych
2: darek z IP: 192.168.32.* (2008-12-15 12:34)
Bardzo mnie ciekawi, na jakiej podstawie Pani Józefowska podała liczbę 10 tys.?
3: M.J. z IP: 149.156.71.* (2008-12-15 14:48)
Bardzo mnie ciekawi, dlaczego głos w tej sprawie zabierają faceci. Czy któryś z Panów znalazł się w sytuacji " samotna Kobieta w ciąży"? Ponad 90% niepłacących alimentów- to męzczyźni. Jesteśmy krajem katolickim, aborcja to dla kobiety straszne przeżycie, ale to one przeważnie zostają same z niechcianymi przez was dziećmi, którym często nie mają co dać jeść! Więc najlepiej się nie wypowiadajcie na ten temat.
4: Ted z IP: 83.22.244.* (2008-12-15 18:56)
Jak w Ciemnogrodzie nie wolno, to zrobią to w Anglii.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.