BRICS bez wsparcia dla Iranu. Sojusz rozbity między interesami a lojalnością

BRICS
shutterstock
23 czerwca 2025

Zrzeszająca 20 krajów (razem z krajami partnerskimi) grupa BRICS nie stanęła dotychczas w obronie bombardowanego przez Stany Zjednoczone i Izrael Iranu, który też do niej należy i który liczył na wsparcie tego sojuszu, postrzeganego przez Teheran jako przeciwwaga dla dominacji Zachodu.

Po pierwszych atakach Izraela rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Esmaeil Baqaei powiedział, że „Iran ma nadzieję, że BRICS zajmie stanowisko, uznając rzeczywistość w naszym regionie, gdzie przestępczy reżim rozpoczął nielegalny atak zbrojny na inny kraj”.

Chiny i Rosja unikają zobowiązań

Nawet najważniejsi gracze tej grupy Chiny i Rosja jedynie wyraziły sprzeciw wobec naruszania suwerenności Iranu i wezwały do zakończenia konfliktu. Rosja pomimo podpisania w styczniu traktatu o partnerstwie strategicznym odmówiła Teheranowi jakiegokolwiek wsparcia militarnego, powołując się na partnerstwo bez klauzuli wzajemnej obrony.

Inni członkowie BRICS, tacy jak Chiny i Indie, unikają jakiegokolwiek zaangażowania, stawiając na pierwszym miejscu własne interesy. Chiny, które z Iranu importują olbrzymie ilości ropy naftowej, silniej handlowo powiązane są ze Stanami Zjednoczonymi, a Indie mają związane ręce bliską współpracą wojskową z Izraelem. W rezultacie BRICS nie wydało wspólnego oświadczenia w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie.

W szczególnie kłopotliwym położeniu są afrykańscy członkowie grupy, Egipt, Nigeria i przede wszystkim Republika Południowej Afryki, która z trudnością podtrzymuje mocno nadwerężone relacje z Waszyngtonem, oskarżana przezeń o „ludobójstwo białych obywateli”.

„Prezydent Cyril Ramaphosa i rząd Republiki Południowej Afryki odnotowali z dużym niepokojem przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny izraelsko-irańskiej” – to była jedyna dotychczas reakcja przywódcy południowoafrykańskiego kraju. Oświadczenie zakończyło się wezwaniem do „pokojowego rozwiązania”.

BRICS bez komponentu militarnego

Z dużym dystansem zareagował też prezydent Egiptu Abdel Fatah el-Sisi, który ostrzegł przed „poważnymi reperkusjami” rozszerzenia konfliktu na Bliskim Wschodzie i wezwał do powrotu do negocjacji.

Rząd Nigerii ograniczył się do wyrażenia niepokoju o swoich obywateli przebywających w Iranie, a nigeryjscy sprzedawcy paliw skorzystali z okazji i już dwukrotnie w ciągu 48 godzin podnieśli ceny benzyny.

Wszystkie kraje BRICS podkreślają obecnie, że sojusz nie ma charakteru militarnego, a jedynie zrzesza rozwijające się gospodarki.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.