"Myślę, że Macron sformułował to z prawnego punktu widzenia. I naprawdę wierzę, że zrozumie, że to ludobójstwo, kiedy tu przyjedzie. Zapraszam go, tak jak zapraszam każdego lidera” – podkreślił prezydent Ukrainy.

Zarówno prezydent Macron, jak i jego rywalka w wyborach prezydenckich Marine Le Pen odmówili w ostatnich dniach nazwania zbrodni dokonywanych na Ukrainie przez Rosjan mianem ludobójstwa.

Pytany, z kim chciałby współpracować po zaplanowanej na najbliższą niedzielę drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji, Zełenski zapewnił, że „nie chce stracić relacji" z prezydentem Macronem, natomiast liderka Zjednoczenia Narodowego powinna zrozumieć swoje błędy i zmienić stanowisko względem Rosji.

Reklama

„Przede wszystkim zależy to od jej zasad. Jeśli kandydatka zrozumie, że się myliła, nasza sytuacja może się zmienić, nasza relacja może się zmienić” – powiedział Zełenski.

Reklama

Le Pen jest osobą niepożądaną na Ukrainie ze względu na swoje wcześniejsze wypowiedzi odnośnie aneksji Krymu w 2014 roku, który określiła jako rosyjski.

Wracając do stosunków Kijowa z Paryżem, które określił jako „ciepłe”, prezydent Zełenski wskazał, że Francja musi dokonać wyboru ze względu na to, że przed wybuchem wojny było w Rosji wiele francuskich firm.

Zełenski wezwał również Macrona do wyboru między „biznesem a pieniędzmi” i „wojną a wolnością”. „Rozumiem, że wewnętrzna presja musi być dość znacząca, ale prezydent Macron musi dokonać wyboru między biznesem a pieniędzmi, czyli między walką o wolność, prawami człowieka” – podkreślił.

Prezydent mówił również o francuskich dostawach broni na Ukrainę, podkreślając, że wciąż wiele oczekuje, chociaż jest „wdzięczny” za to, co już zostało zrobione.

„Jeśli chodzi o szczegóły, nie jestem gotowy, aby o tym mówić, ale są rzeczy, których można się spodziewać. Otrzymaliśmy sygnał, że będzie to możliwe w najbliższej przyszłości” – zapewnił Zełenski. „Mamy daty i gwarancje, ale znowu chcielibyśmy najpierw tego, co nam obiecano, a potem będziemy wdzięczni” – powiedział, komentując brak dostaw myśliwców do Ukrainy.

Ukraiński przywódca zapewnił w wywiadzie, że jest gotowy spotkać się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, aby zakończyć wojnę. „Muszą mi podać datę i miejsce” – stwierdził.

„Jestem przekonany, że spotkanie przywódców Ukrainy i Rosji mogłoby się odbyć, gdyby była jeszcze najmniejsza szansa na zatrzymanie tej wojny” – przekazał Zełenski, podkreślając, że wojska rosyjskie muszą wycofać się z linii, która została przekroczona 24 lutego, w dniu inwazji Rosji na Ukrainę.

”Wojna w Ukrainie zaczęła się 8 lat temu, ale od 24 lutego mamy do czynienia z wojną na wielką skalę” – stwierdził prezydent Ukrainy, mówiąc o sytuacji ludności cywilnej. „Mieszkańcy Mariupola stali się zakładnikami Rosjan, w tym cywile i dzieci” – podkreślił Zełenski pytany o walki w mieście. Prezydent Ukrainy określił zniszczenie w 95 proc. leżącego nad Morzem Azowski Mariupola jako terroryzm.

W Kijowie życie wraca do miasta w mniejszym lub większym stopniu, ale ostrzały są kontynuowane – poinformował prezydent.

Pytany o bitwę o Donbas Zełenski wskazał, że siły rosyjskie „jeszcze nie zmobilizowały wszystkich swoich środków”. Oskarżył także Rosję o używanie broni niekonwencjonalnej, co, jak zapewnił, trafi przed międzynarodowe trybunały.

„Weryfikujemy użycie broni chemicznej przez Rosjan. Musimy pobrać próbki, które będą zbadane przez specjalistów. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy i jak była używana” – poinformował prezydent.

„Nie boimy się 9 maja, jesteśmy przekonani, że Rosja mogłaby wykorzystać tę datę do pokazania swojego tak zwanego zwycięstwa. Słyszeliśmy, że planują zorganizowanie demonstracji z okazji 9 maja na okupowanych terytoriach” Ukrainy – stwierdził Zełenski.

Prezydent zapewnił, że również Ukraińcy świętują ten dzień jako zwycięstwo nad Niemcami w czasie II wojny światowej, ale Rosjanie robią wszystko, aby Ukraińcy tę datę znienawidzili.

„Jestem optymistą” – zakończył wywiad Zełenski frazą w języku francuskim. „Wierzymy w nasze zwycięstwo. (…) Mamy stuprocentową rację” – podsumował prezydent Ukrainy.

Z Paryża Katarzyna Stańko (PAP)