Po przeliczeniu głosów w 99 proc. okręgach wyborczych wynika, że socjalistów poparło 41,6 proc. uczestników niedzielnego głosowania i w 230-osobowym parlamencie mogą oni zdobyć większość. W niedzielę przed północą mieli potwierdzonych już 111 mandatów.

"Ta noc jest wyjątkowa (…) Niesie ze sobą zwycięstwo dzięki pokorze" - powiedział w nocnym wystąpieniu premier Costa, wskazując, że wygrana została osiągnięta w warunkach trwającej wciąż pandemii Covid-19.

Lider socjalistów zaznaczył, że wierzy, iż jego ugrupowanie zdobędzie parlamentarną większość. "Większość mandatów w parlamencie nie oznacza dla nas sprawowania władzy w sposób absolutny. Będzie to większość oparta o dialog z innymi" - dodał Costa.

Reklama

Drugie miejsce w wyborach zajęli centroprawicowi socjaldemokraci (PSD) z poparciem blisko 29 proc. i zapewnili sobie co najmniej 71 miejsc w Zgromadzeniu Republiki.

Lider PSD Rui Rio ogłosił krótko przed północą, że w sytuacji zdobycia przez socjalistów większości w parlamencie zrezygnuje z kierowania Partią Socjaldemokratyczną.

Trzecią siłą portugalskiego parlamentu stała się po niedzielnych wyborach konserwatywna partia Chega, kierowana przez dotychczas jedynego deputowanego tego ugrupowania w izbie Andre Venturę. Ugrupowanie to otrzymało poparcie 7,1 proc. głosujących, co daje jej co najmniej 11 mandatów w parlamencie.

Poparcie na poziomie ponad 4 proc. otrzymały trzy ugrupowania: Inicjatywa Liberalna (IL), Blok Lewicy (BE) oraz bazująca na sojuszu komunistów i Zielonych Unitarna Koalicja Demokratyczna (CDU). Będą one mieć w izbie odpowiednio 6, 4 i 5 deputowanych.

Mandat w parlamencie dzięki zaledwie 1,2 proc. poparcia uzyskała tez skrajnie lewicowa partia Livre.

W niedzielnych wyborach wzięło udział 58 proc. uprawnionych do głosowania.

Marcin Zatyka (PAP)