Reklama

Podczas wspólnej konferencji prasowej premierów Polski i Litwy o wyjaśnienie kwestii wspólnych działań na granicy białoruskiej.

Morawiecki odpowiedział, że współpraca z Litwą dotyczy zarówno tematów personalnych jak i technicznych, komunikacyjnych oraz fizycznej ochrony całego obszaru pogranicza.

Zaznaczył, że polscy pogranicznicy pomagają stronie litewskiej. Dziękował jednocześnie funkcjonariuszom Straży Granicznej oraz wszystkim zaangażowanym w strzeżenie granicy polsko-białoruskiej oraz granicy litewsko-białoruskiej.

"W zakresie sprzętu i pomocy materiałowej współpracujemy przy opracowaniu najlepszych możliwych metod ochrony granic" - zapewnił. Dodał, że po stronie polskiej toczą się rozmowy "o dodatkowych elementach uszczelnienia tej granicy połączonych z budową zabezpieczeń ochronnych przed nieuprawnionym wejściem na nasze terytorium".

Polski premier podkreślił też, że to ważne, gdyż nie chodzi tu wcale o małą grupę nielegalnych migrantów. "W ślad za małą grupą, można powiedzieć, że mogą wejść kolejne tysiące czy dziesiątki tysięcy. Dziś już, według naszych danych, na Białorusi jest ponad 10 tys., może nawet dużo więcej, ale o tylu mniej więcej wiemy, osób przetransportowanych z Bliskiego Wschodu, głównie z Iraku, ale także Syrii, na terytorium Białorusi w celu przeprowadzenia tego ataku hybrydowego, tej prowokacji reżimu Łukaszenki inspirowanej w Mińsku i w Moskwie" - mówił polski premier.

"Jestem przekonany, że musimy dać temu nie tylko odpór, ale też pokazać, że liczymy się z długofalowym kryzysem na tej granicy, stąd bardzo poważne podejście jakie zademonstrowaliśmy, ogłaszając stan wyjątkowy" - powiedział.

Morawiecki zwrócił też uwagę na walkę z wrogą propagandą. Jak mówił to bardzo ważne, by zapobiegać skuteczności polityki Łukaszenki. "Dlatego mówimy jednym głosem w Brukseli, jednym głosem wobec ONZ, jednym głosem w Waszyngtonie. Ta polityka komunikacyjna także dzięki temu okazuje się bardziej skuteczna" - mówił Morawiecki.