Jak poinformowała AP, powołując się na źródła wtajemniczone w śledztwo w sprawie ataku, hakerzy mieli włamać się na konto mailowe p.o. szefa resortu Chada Wolfa oraz pracowników wydziału ds. cyberbezpieczeństwa, zajmujących się m.in. wykrywaniem zagrożeń ze strony obcych państw.

Według agencji, wartość wywiadowcza takiego włamania nie jest znana, podobnie jak wciąż nie jest znana pełna skala ataku, o który Waszyngton oskarżył Rosję. Wiadomo, że wykorzystując lukę w popularnym programie firmy SolarWinds, hakerzy zdołali zinfiltrować sieci co najmniej dziewięciu rządowych agencji i wielu firm prywatnych.

Jak zauważa AP, najnowsze doniesienia podają w wątpliwość zdolności władz USA do obrony przed cyberintruzami innych państw, zwłaszcza że włamanie wykryła prywatna firma FireEye, a atak trwał ponad miesiąc.

Reklama

W ubiegłym tygodniu szef dowództwa cyberprzestrzeni amerykańskich sił zbrojnych gen. Paul Nakasone stwierdził, że USA rozważają "wachlarz opcji" w sprawie odwetu na Rosji.