„System wspólnego zaopatrzenia Unii Europejskiej w szczepionki nie został rozwiązany” – przekonywał we wtorek rzecznik Komisji Europejskiej ds. zdrowia Stefan de Keersmaecker. Był on pytany o szczepienia w niektórych krajach UE preparatami z Rosji lub Chin, które nie mają autoryzacji Europejskiej agencji leków (EMA).
Przedstawiciel KE dodał, że kraje członkowskie Unii mają prawo do podpisywania własnych umów z producentami, którzy nie są objęci wspólnym programem zakupów.
„W przypadku naszych szczepionek przechodzą one przez Europejską Agencję Leków, ponieważ chcemy zapewnić skuteczność i bezpieczeństwo. To, co oprócz tego robią państwa członkowskie, to ich odpowiedzialność” – stwierdził de Keersmaecker.
Ostrzegł też, że awaryjny tryb dopuszczania szczepionek przez poszczególne państwa członkowskie może być bardziej ryzykowny niż pełna procedura EMA.
Jednocześnie podkreślił, że KE chce uczyć się na doświadczeniach współpracy Austrii, Danii i Izraela. Nie skomentował zarzutów kanclerza Austrii Sebastiana kurza, że Unia działa za wolno w dziedzinie szczepień, w związku z czym jego kraj nie chce już być zależny w tej sferze od Brukseli.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu