Krwawa strzelanina w Kijowie. Napastnik zabijał przypadkowych ludzi. Policjanci uciekli

Strzelanina w Kijowie
Strzelanina w KijowieGazetaPrawna.pl / X
19 kwietnia, 10:39

Sześć osób zginęło, a 15 zostało rannych w wyniku strzelaniny, do której doszło w sobotę w kijowskiej dzielnicy Hołosijiwskiej. Uzbrojony mężczyzna najpierw otworzył ogień do przypadkowych przechodniów, a następnie zabarykadował się w supermarkecie, gdzie wziął zakładników. Sprawca nie żyje – został zastrzelony podczas interwencji służb.

Atak rozpoczął się na jednej z ulic w południowej części Kijowa. Napastnik, działający sam, bez ostrzeżenia zaczął strzelać do ludzi znajdujących się w jego zasięgu. Zginęły wówczas cztery osoby, a kilka kolejnych zostało rannych.

Po oddaniu serii strzałów mężczyzna przemieścił się do pobliskiego supermarketu Velmart. Tam sytuacja eskalowała – napastnik zabił kolejną osobę i wziął zakładników. W trakcie dalszych wydarzeń jedna z osób ciężko rannych zmarła w szpitalu, co podniosło bilans ofiar śmiertelnych do sześciu.

Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował, że dziewięć osób hospitalizowano, natomiast sześciu rannych otrzymało pomoc medyczną na miejscu zdarzenia.

Napastnik to Rosjanin z przeszłością kryminalną

Tożsamość sprawcy ujawnił prokurator generalny Ukrainy Rusłan Krawczenko. Był nim 58-letni mężczyzna urodzony w Moskwie, który od dłuższego czasu mieszkał na terytorium Ukrainy, w tym w obwodzie donieckim.

Z ustaleń śledczych wynika, że miał przeszłość kryminalną. Użyta podczas ataku broń była zarejestrowana i – według wstępnych informacji – miała charakter automatyczny, co znacząco zwiększyło skalę zagrożenia.

Śledczy badają również wątek pożaru mieszkania napastnika, do którego doszło niemal równocześnie z rozpoczęciem strzelaniny. Nie jest jasne, czy był to element zaplanowanego działania.

Zakładnicy w supermarkecie Velmart i działania policji

Po wejściu do supermarketu sytuacja stała się kryzysowa. W budynku znajdowało się kilka osób, z których cztery zostały uwięzione przez napastnika.

Na miejsce skierowano specjalne jednostki policji oraz negocjatorów. Jedna z negocjatorek, Valeriia, przez około 40 minut próbowała nawiązać kontakt ze sprawcą - podały media.

– Przez 40 minut nie odpowiadał na próby rozmowy – relacjonowała koibeta po zakończeniu operacji.

Brak jakiejkolwiek reakcji ze strony napastnika oraz nieprzewidywalność jego zachowania sprawiły, że służby zdecydowały się na siłowe rozwiązanie sytuacji.

Szturm służb i śmierć sprawcy

Do akcji wkroczyły oddziały specjalne Policji Narodowej Ukrainy. Jak poinformował minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko, podczas próby zatrzymania napastnik otworzył ogień w kierunku funkcjonariuszy.

W odpowiedzi policjanci użyli broni, eliminując sprawcę na miejscu.

– Zachowywał się chaotycznie, podchodził do ludzi i strzelał z bardzo bliskiej odległości – przekazał Kłymenko.

Dzięki przeprowadzonej operacji wszyscy zakładnicy zostali uwolnieni. Informację tę potwierdził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, zaznaczając, że cztery osoby przetrzymywane w sklepie przeżyły.

Ucieczka policjantów i śledztwo MSW Ukrainy

Nowe kontrowersje wywołało nagranie, które pojawiło się w sieci po ataku. Widać na nim moment, w którym dwóch funkcjonariuszy policji oddala się z miejsca zdarzenia w chwili, gdy słychać strzały.

Materiał został zarejestrowany przez mieszkankę jednego z pobliskich budynków i szybko trafił do internetu. Reakcja władz była natychmiastowa.

Minister spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko polecił wszczęcie oficjalnego śledztwa i zwrócił się do szefa Policji Narodowej, Iwan Wyhiwski, o dokładne wyjaśnienie sytuacji.

– Musimy ustalić wszystkie okoliczności zdarzenia bez wyjątku. Analizujemy materiały wideo, także te publikowane w internecie, oraz przesłuchujemy świadków – przekazał Wyhiwski.

Na czas trwania postępowania obaj policjanci zostali zawieszeni w obowiązkach służbowych.

Kłymenko podkreślił, że standardy pracy służb muszą być bezwzględnie przestrzegane:

„Służenie i ochrona to nie tylko slogan. Musi być poparte realnymi działaniami, zwłaszcza w momentach, gdy od decyzji funkcjonariuszy zależy ludzkie życie”.

Dochodzenie SBU i możliwy akt terrorystyczny

Śledztwo w sprawie samego ataku prowadzi także Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, która zakwalifikowała zdarzenie jako akt terrorystyczny.

Analizowane są różne scenariusze, w tym motywy osobiste, powiązania kryminalne oraz ewentualne tło destabilizacyjne. Śledczy zabezpieczyli wszystkie urządzenia elektroniczne należące do sprawcy, w tym telefon i nośniki danych, które mogą pomóc w ustaleniu jego działań przed atakiem.

Zełenski zaznaczył, że śledczy pracują nad kilkoma wersjami wydarzeń i sprawdzają każdy możliwy trop. Kluczowe znaczenie mają również relacje świadków oraz analiza nagrań z monitoringu.

– Każdy szczegół musi zostać dokładnie przeanalizowany, pracujemy nad kilkoma wersjami wydarzeń – przekazał Zełenski.

Na obecnym etapie nie ma jednoznacznych ustaleń co do motywów działania sprawcy. Badane są jego kontakty, wcześniejsze zachowania oraz stan psychiczny.

Strzelaniny na Ukrainie to rzadkość

Choć Ukraina od 2022 roku pozostaje w stanie pełnoskalowej wojny, tego typu ataki na cywilów należą do rzadkości. Eksperci podkreślają, że mimo dużej liczby broni w obiegu, masowe strzelaniny zdarzają się sporadycznie.

Od momentu uzyskania niepodległości Ukraina odnotowała jedynie kilka podobnych incydentów - informuje CNN. Wydarzenia w Kijowie należą do najpoważniejszych tego typu przypadków w historii kraju.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.