Pomieszanie języków w sprawie dzików niesie spore ryzyko. Jeśli terminy „egzekucja” i „kara śmierci” zaczną określać działania Straży Miejskiej, to czy wkrótce ktoś nie nazwie budzących zgrozę masakr na Wołyniu, w getcie warszawskim i w Buczy „interwencyjnym odstrzałem”?
Są naprawdę zachwycające: jak większość warszawiaków widziałem je nieraz z bliska. Błyskające – czasem figlarnie, a czasem z lękiem – oczy, brązowe jak świeży kasztan, okolone są gęstymi, siwymi rzęsami. Na końcu gwizdu (czyli nosa) ryjek wilgotny jak psi nos, a pocieszny niczym rozetka do kontaktu. Do tego potężny kark i ogon, cienki jak chwościk Kłapouchego, którym nerwowo majta, gdy coś go przestraszy. No i małe pasiaki, krążące wokół rodziców na lśniących jak lakierowane kopytkach. Po prostu dzik (Sus scrofa) w całej swojej dziczej urodzie.
Dziki w mieście: problem bez dobrego rozwiązania
Żal mi ich. Nie są gatunkiem wrogim ludziom, choćby w takim znaczeniu jak szczury, od pradziejów atakujące zapasy ziarna, albo roznoszące dengę komary. Zalaliśmy ich siedliska betonem nowych osiedli, zwabiliśmy je rozrzucanymi wszędzie resztkami. Teraz błąkają się, szukając spleśniałych bułek i kubków po jogurcie, zdezorientowane i, tak, czasem niebezpieczne. I dopóki władze miast, pod naszym naciskiem, nie wydadzą grubych miliardów, żeby wykupić podmiejskie grunty i posadzić tam dębowe knieje – nie ma idealnego rozwiązania: czasem nie sposób dzika przepędzić ze środka miasta, a uśpienia i wywiezienia do lasu zakazują (pomijając koszty) rozporządzenia Komisji Europejskiej wydane w ramach walki z ASF. W zamrażarce sejmowej czeka projekt ustawy, popierany przez Państwową Radę Ochrony Przyrody, oferujący kilka humanitarnych półśrodków. Póki co – zły jest dzień, kiedy w środku miasta ktoś staje i „celuje z fuzji między te dwa małe oczka”.
Równie złe jest jednak, a bardziej zdumiewające, przesunięcie semantyczne, które się dokonało. Kiedy przed kilku laty prof. Andrzej Elżanowski, mówiąc o odstrzale dzików, użył frazy „faszystowska logika eksterminacji”, uznano to za curiosum. Dziś, po odstrzeleniu przed kilku dniami siedmiu dzików na Bemowie, o podobny język i zachowania jest znacznie łatwiej. Na skwerku, gdzie zabito zwierzęta, pojawiły się wiązanki kwiatów i znicze. Mec. Karolina Kuszlewicz na łamach TOK FM domaga się zaprowadzenia w miastach „pokojowej koegzystencji” i mówi o „[wymierzanej dzikom] karze śmierci”. Fundacja Czarna Owca sięga dalej: pisze o „Egzekucji młodych dzików, właściwie dzieci”, o „dyskursie eksterminacyjnym”, o „denuncjowaniu” przybyszów, jakim jest telefon do Straży Miejskiej.
Kiedy język przestaje opisywać rzeczywistość
„Pognębienie antropocentryzmu”? Tak, filozofowie nowszych szkół, od lat domagający się zrównania z nami „bytów nie-ludzkich”, mogą zatrzeć ręce. Moim zdaniem jest to jednak Ezop wywrócony na nice, zgubne pomieszanie języków. Jeśli terminy „egzekucja” i „kara śmierci” określać będą działania Straży Miejskiej, to oznacza, że budzące w nas po dziś dzień zgrozę masakry na Wołyniu, w getcie warszawskim i w Buczy będzie można określać mianem „interwencyjnego odstrzału” – dlaczego nie? Szmalcownicy i zdrajcy okażą się „informatorami służb porządkowych” (skoro słowo „denuncjacja” tak mało znaczy…), a wysiłki, by przerwać wojnę domową w którymkolwiek z rozdartych nią regionów (na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie czy w Afryce), nie będą już zmierzać do „pokojowej koegzystencji”, lecz do tego, by tamte brudasy mogły na trochę chodzić po naszych podwórkach i ulicach.
To nie żadne „pognębienie antropocentryzmu”. To droga donikąd. Prowadzi nas ona w stronę kolejnego rozdzierającego społeczeństwo sporu. Jedni demonstrują machismo zza biurka, zapewniając, że „kilka strzałów wystarczy”, potem zaś można przyrządzić świetne pieczyste. Drudzy gotują się do pikiet, blokad, a w międzyczasie wymyślają straży miejskiej od faszystów i eksterminatorów. Czyli zetrzemy się – jak w sporach o aborcję, o prezydenturę, o SAFE, o cokolwiek – ze zjeżoną szczeciną, z fukaniem i kwikiem, tnąc na oślep grubymi kłami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu