Stan podgorączkowy. W jakim kierunku zmierza budowa obozu politycznego Grzegorza Brauna?

Stan Tymiński w Kanale Zero
78-letni Stan Tymiński w Kanale ZeroYouTube
dzisiaj, 19:43

Co może zyskać Konfederacja Korony Polskiej na poparciu, jakiego udzielił jej blisko 80-letni Stan Tymiński? Czy dla jej elektoratu atrakcyjna może być pamięć o „czarnej teczce” i seansach z ayahuaską – czy też o traumach i stratach, jakie niósł ze sobą dla różnych środowisk rok 1989?

Kto tworzy zaplecze polityczne Grzegorza Brauna

Trudno oceniać obecnie na serio potencjał koalicyjny partii Grzegorza Brauna, czyli Konfederacji Korony Polskiej. Można natomiast z pewnością (zapożyczając termin od lekarzy) uznać, że formacja ta posiada duży potencjał aglutynacyjny. Innymi słowy, skupia wokół siebie i przyciąga kolejne osoby i środowiska, które dotąd funkcjonowały na marginesie polskiego życia politycznego lub dość daleko poza tą granicą. I nie chodzi o „zawodowych oryginałów” w rodzaju Janusza Korwina-Mikke czy bliskich Braunowi publicystów, którzy łączą kompetencje zawodowe z sympatią do kontrarianizmu, która nieraz prowadzi ich na manowce.

Nie, kolejne deklaracje (czy eventy w rodzaju uroczystości wręczania „Wawrzynów Kisiela” pod koniec lutego) pokazują, że krąg osób wokół Brauna z łatwością umeblowałby niejeden polityczny „gabinet osobliwości” (czy też, jak mawiano z niemiecka – Kunstkamerę). W kręgu tym znaleźli się nie tylko Monika Jaruzelska czy Stanisław Michałkiewicz, można tam znaleźć również Marcina Rolę, Sebastiana Pitonia, gen. Bogusława Samola czy zagończyków walczących z Big Pharmą. W najcieplejszych słowach wypowiadają się o partii Brauna tzw. Bracia Kamraci („każdy Kamrat-patriota popiera i głosuje wyłącznie na KKP”), zaś laur przyznany przez Fundację im. Emila Czeczki (z siedzibą w Mińsku białoruskim) dzieli Grzegorz Braun m.in. z Tomaszem J., działaczem „Zmiany” i bliskim współpracownikiem Mateusza Piskorskiego.

Mniejsza nawet o poglądy tych osób, które budzić mogą sporą niechęć: rzecz w ekscentryzmie ich wypowiedzi i zachowań. Grzegorz Braun nie wydaje się być nim zatroskany, co więcej, barwność jego „antysystemowego” zaplecza politycznego zdaje się wręcz pomagać mu w marszu przez sondaże. Czy podobny skutek przyniesie akces do jego drużyny Stana Tymińskiego?

78-letni dziś biznesmen i polityk, który 25 marca zapowiedział kandydowanie do Senatu RP z list KKP, miał swój udział w najnowszej historii Polski przed 36 laty, wygrywając w pierwszej turze pierwszych wolnych wyborów prezydenckich z Tadeuszem Mazowieckim. Od tego czasu, jak wiadomo, nie odnosił sukcesów, kilkukrotnie znikając z życia politycznego lub zapowiadając z nim rozstanie, by wracać bez większego powodzenia (próba startu w wyborach prezydenckich w 1995 r., start w 2005 r., kandydowanie do Senatu w 2023 r.), z reguły w ramach formacji bliskich orientacji „post-Grunwaldzkiej”, Samoobrony czy panslawistów. W pamięci zbiorowej mogła zachować się jego „czarna teczka”, pragnienie ufundowania Polsce stu głowic jądrowych czy opowieści o delektowaniu się w Amazonii wywarem ayahuaski.

Dlaczego pamięć krzywd napędza elektorat Konfederacji Brauna

Co z tego może się okazać atrakcyjne dla dzisiejszego elektoratu Brauna? Sława Tymińskiego jako odnoszącego sukcesy właściciela telewizji kablowej z Kanady, która mogła robić wrażenie w roku 1990, wydaje się dziś dość wyblakła w porównaniu choćby z dokonaniami Rafała Brzoski. „Czarna teczka” wobec kompromatów będących współcześnie w obiegu wydaje się niewinna jak plecak przedszkolaka. Czy naprawdę seans z amazońskim szamanem może stanowić najgłębszą, skrywaną dotąd potrzebę mężczyzn w średnim wieku z województwa lubelskiego, którzy według sondaży stanowią core przyszłych wyborców KKP?

Czy oznacza to, że angażując Tymińskiego, Grzegorz Braun kierował się podobnymi względami (mało może humanitarnymi, lecz racjonalnymi marketingowo) co sławny na przełomie XIX i XX wieku impresario i potentat branży rozrywkowej Phineas T. Barnum? Dla Amerykanina występowali m.in. „generał” Tomcio Paluch, bliźnięta syjamskie Chang i Eng Bunker, a nawet Syrena z Fidżi. Czy mamy szansę na podobny show podczas kampanii parlamentarnej Konfederacji?

Nie wiem. Dały mi jednak do myślenia niedawne słowa Jacka Sokołowskiego, autora „Transnarodu” (Ośrodek Myśli Politycznej, 2023) i, w moim przekonaniu, jednego z najbardziej przenikliwych dziś obserwatorów Polaków. W niedawnym wywiadzie dla portalu Zero, zastanawiając się nad przyczynami sukcesu KKP, zwrócił uwagę na „blizny”: doświadczenia dla większości z nas przezwyciężone, które nie stały się trwałą osią sporu politycznego (jak ocena Okrągłego Stołu czy katastrofa w Smoleńsku), dla istotnych grup społecznych jednak pozostały progiem, doświadczeniem trwale zmieniającym (komplikującym) życie.

Czymś takim, zdaniem Sokołowskiego, stała się dla bazowego elektoratu Brauna pandemia i jej konsekwencje. „Dla większości ludzi nie jest to wyznacznik, jak będą głosować, ale w przypadku Brauna sprawa wygląda nieco inaczej – mówi. – Częściowo są to zwolennicy teorii spiskowych: pandemii nie było, pandemia to wymysł. Ale są tam również ludzie, którzy nie wyznają teorii konspiracyjnych, tylko zracjonalizowali sobie nieszczęścia, jakie ich spotkały. Jest wiele osób, które miały firmy i pobankrutowały przez pandemię. Lockdowny dotknęły ich osobiście. Łatwiej powiedzieć, że to się stało przez decyzje rządu, który niepotrzebnie kraj zamknął, niż zbudować sobie ciąg logiczny, że w Chinach ktoś zjadł nietoperza i pojawił się nowy odzwierzęcy wirus, który do nas dotarł”.

Przekonuje mnie ten wywód i, idąc za nim, zastanawiam się, dla jakich środowisk Stan Tymiński może być nie tyle liderem, co rzecznikiem krzywd. Zauważmy przy tym, że mamy do czynienia z dziedziczeniem pamięci, z międzygeneracyjnym przekazem: lockdown miał miejsce pięć lat temu, ale system, na którego gruzach pojawił się Tymiński, upadł lat temu 40. Gdzie zachowała się tak mocna pamięć, nawet nie o bankructwach (upadków PGR-ów i wyprzedaży fabryk nie określano wówczas tym terminem), co raczej o utracie prestiżu, pozycji i perspektyw? I jak wiele mówi nam to o niejednorodnej, a jednocześnie sięgającej dawniej w przeszłość niż się wydaje pamięci społecznej?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.