Nie było żadnego polecenia partyjnego ani rozkazu dotyczącego ustawy o wyborach korespondencyjnych; cała procedura i decyzje zapadały w obrębie Senatu - zeznał w środę przed sejmową komisją śledczą ds. wyborów kopertowych b. marszałek Senatu Tomasz Grodzki (KO).

Odpowiedź Grodzkiego na zarzuty dotyczące konsultacji ustawy o wyborach korespondencyjnych

Grodzki pytany był przez posła PiS Mariusza Krystiana, czy spotykał się z politykami ówczesnej opozycji, aby rozmawiać o procesie legislacyjnym ustawy o wyborach korespondencyjnych w 2020 r.

"Z nikim się nie spotykałem ani w mieszkaniu, ani na stacji benzynowej, ani w żadnym innym miejscu" - odpowiedział senator KO. "Natomiast to oczywiste, że w gronie polityków KO oraz PSL, Lewicy i senatorów niezrzeszonych rozmawialiśmy na temat niuansów tej ustawy i wykuwaliśmy stopniowo stanowisko w tej materii" - podkreślił Grodzki.

"Żeby było jasne: nie było żadnego polecenia partyjnego ani rozkazu, żebyśmy zrobili tak czy inaczej" - mówił b. marszałek Senatu. Poinformował, że cała procedura i decyzje zapadały w obrębie Senatu.

Zaprzeczenie kontaktów z politykami PO oraz konsultacje z ekspertami w sprawie ustawy

Zaprzeczył też, jakoby rozmawiał na temat wyborów prezydenckich 2020 r. z politykami PO Małgorzatą Kidawą Błońską, Donaldem Tuskiem, Rafałem Trzaskowskim lub Borysem Budką.

Grodzki podkreślił, że rozmawiał za to z epidemiologiem prof. Robertem Flisiakiem, z zespołem prawnym ds. monitorowania konstytucyjności ustaw oraz z samorządowcami, "którzy martwili się", że są zmuszani do przekazywania spisów wyborców.(PAP)

Autor: Olga Łozińska, Edyta Roś, Ewa Wesołowska

oloz/ ero/ ewes/ par/