Piotr Müller był pytany w TVN 24 o polską propozycję wysłania do Ukrainy misji pokojowej, w ramach NATO lub innego porozumienia międzynarodowego. Propozycję taką podczas wtorkowego spotkania premierów Polski, Czech i Słowenii z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim oraz premierem Denysem Szmyhalem w Kijowie przedstawił wicepremier Jarosław Kaczyński.

"Takie misje wojskowe były w różnych miejscach na świecie, były na terenie byłej Jugosławii, były w zapalnych konfliktach zbrojnych na całym świecie. Wiemy, że teraz ONZ-owska misja jest niemożliwa, bo Rosja oczywiście zawetuje takie rozwiązanie" - zauważył Müller.

"To pokazuje ułomność systemu międzynarodowego, że napastnik, morderca, zbrodniarz może zablokować misję pokojową, bo akurat wywalczył sobie po drugiej wojnie światowej mandat stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Musimy wyjść z szablonów, bo jak z tych szablonów nie wyjdziemy, to nadal świat międzynarodowy w ciepłych kapciach, przed telewizorem będzie patrzył, jak mordowane są matki i dzieci na terenie Ukrainy" - mówił rzecznik rządu.

Reklama

"To jest wezwanie najpierw do krajów członkowskich NATO, ale my sobie wyobrażamy, żeby wychodząc poza te schematy, powiedzieć o misji pokojowej nie NATO-wskiej, tylko z udziałem państw NATO" - dodał Müller. "Można to zrobić w ramach nowego schematu czy porozumienia międzynarodowego, zupełnie wychodząc poza to, co jest teraz" - zauważył.

Przyznał, że nie jest łatwo wypracować mechanizm takich sił pokojowych, ale teraz już o tym trzeba mówić. "Jeżeli będzie tak, że siły rosyjskie w pewnym momencie będą osłabione, to właśnie może będzie ten moment. Ale właśnie trzeba teraz rozpisywać różne warianty" - powiedział rzecznik rządu.

Zapytany, czy w rozmowach z partnerami NATO strona polska odebrała jakiś pozytywny sygnał, dotyczący inicjatywy sił pokojowych w Ukrainie, bo oficjalne wypowiedzi są raczej sceptyczne, odparł: "Tak, odebraliśmy". "Na tym etapie nie chcę o tym mówić, bo nie chcę w imieniu tych państw ogłaszać opinii publicznej, że sygnały są pozytywne" - podkreślił.

Rzecznik rządu był także pytany, jaka byłaby skala takiej misji pokojowej i czy miałby to być kontyngent kilkusettysięczny. "To już byłaby taka siła ofensywna, a misje pokojowe są dużo mniejsze, często kilkutysięczne, nawet kilkusetosobowe" - zaznaczył Müller. "Wiem, że jest mało odważnych, żeby wyjść poza utarte schematy. Ale my wyszliśmy poza te schematy poprzez to co zrobiła Rosja" - dodał.

Müller zaprzeczył też, że propozycja ta jest jeszcze dalej idąca, niż postulowana przez Ukraińców strefa zakazu lotów, wobec której NATO udzieliło już negatywnej odpowiedzi.

"Strefa braku lotów oznacza, że jak pojawia się samolot, trzeba go de facto zestrzelić. Czym innym jest postawienie jednostek wojskowych w pewnej odległości od frontu. Jednostek, które chronią humanitarnie dostawy i realizację korytarzy humanitarnych. Które jednak nie mogą być zaatakowane bez świadomości wydania konkretnego rozkazu" - podkreślił. (PAP)

autor: Piotr Śmiłowicz