Zapytany przez "SE" ile prawdy jest w doniesieniach jakoby w środę Donald Tusk miał objawić się jako szef PO, zastępując Borysa Budkę, Siemoniak powiedział, że "nie ma w nich żadnej prawdy".

"Donald Tusk jest politykiem, który sam sobie pisze scenariusze, a nie realizuje te, które pojawiają się w mediach czy analizach. Fakty są takie, że – zgodnie z własnymi zapowiedziami – jest zdeterminowany do powrotu, ale żadnego kalendarza tu nie ma. Owszem, na środę jest planowane rutynowe posiedzenia zarządu PO, ale nic nie wskazuje na to, żeby miało na nim dojść do realizacji sensacyjnych scenariuszy" - powiedział Siemoniak. Dodał, że "żadnego przewrotu nie będzie".

Na uwagę, że doniesień dziennikarze sobie z palca nie wyssali i może istnieje scenariusz, w którym Tusk bierze władzę w PO, choć nie musi się to dokonać w tym tygodniu Siemoniak stwierdził, że Donald Tusk jest poważnym człowiekiem, a PO poważną partią i nie ma takiego scenariusza, w którym "w magiczny sposób tego czy innego dnia w jakiejś roli pojawia się".

Reklama

"Większość członków PO jest za powrotem Donalda Tuska, ale musi się to odbyć w przedyskutowanym wspólnie scenariuszu. Rozumiejąc pewną niecierpliwość, uważam jednak, że trzeba to dobrze przygotować, a nie poprzestać na błysku medialnym, który potrwa jeden czy dwa dni" - powiedział.

Zapytany, jak wyobraża sobie powrót Tuska, odparł, że b. premier nie może być mentorem czy patronem, bo to się w Polsce nie sprawdziło. W tym kontekście przypomniał b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który chciał taką rolę odgrywać, ale - jak zauważył - to nie wyszło.

"Chodzi więc o poważne wejście do polskiej polityki, poważny powrót. To zakłada, że Donald Tusk będzie liderem PO i opozycji, ale jednocześnie powinno się to odbyć w porozumieniu z obecnymi władzami Platformy, w tym przewodniczącym Budką i Rafałem Trzaskowskim" - zaznaczył wiceszef PO. Stwierdził ponadto, że nie można zbudować konfliktu na powrocie Tuska.

Z kolei na pytanie czy w PO miałby powstać triumwirat Tusk-Budka-Trzaskowski, Siemoniak przyznał, że tak, chociaż z historii PO była już tzw. trójka tenorów.

"Na początku udało się to znakomicie, ale w dłuższej perspektywie okazało się, że nie da się prowadzić spraw w trójkę. Wiele się jednak od tamtych czasów zmieniło i ogromne znaczenie ma obecność liderów choćby w życiu medialnym, a mniejsze formalne role i funkcje. Kto to rozumie, ten nie będzie się skupiał na tym, by to formalnie wszystko poukładać, ale skupi się na tym, by wszyscy wiosłowali w jedną stronę" - stwierdził Siemoniak.