To nie pierwszy raz, gdy na Lubelszczyźnie zawyły syreny alarmowe. Wielu Polaków zadaje sobie pytania, kto decyduje o ich uruchomieniu? Odpowiedź na to pytanie nie jest taka oczywista. Wyjaśniamy, kto więc „pociąga za sznurki” i jakie akty prawne regulują kwestię uruchomienia sygnałów alarmowych.
W nocy ze środy na czwartek o godz. 3:50 w Lublinie oraz kilku innych powiatach województwa lubelskiego m.in. krasnostawskim i biłgorajskim uruchomiono systemy alarmowe z powodu zagrożenia z powietrza. Miało to związek z operowaniem lotnictwa armii Federacji Rosyjskiej w zachodniej części Ukrainy. Po kilku minutach alarm został odwołany.
Syreny postawiły mieszkańców na równe nogi. Co się wydarzyło na Lubelszczyźnie?
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ), niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o godz. 3:40. W odpowiedzi na to zagrożenie, do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. Sześć minut później obiekt zanikł z radarów.
Tuż po godz. 7 DORSZ poinformował o upadku obiektu w miejscowości Tarnawa-Kolonia, w powiecie biłgorajskim. Został on później zidentyfikowany jako prawdopodobnie rosyjski pocisk manewrujący Ch-101. Miejsce zdarzenia jest oddalone o ok. 90 km w linii prostej od granicy z Ukrainą.
Kto odpowiada za podjęcie decyzji o uruchomieniu sygnałów alarmowych?
Wiele osób zastanawia się jednak, kto podejmuje decyzje, czy sygnały alarmowe powinny zostać włączone, czy nie. Kwestie te reguluje polskie prawo. O uruchomieniu i wyłączeniu syren alarmowych w Polsce decyduje urzędnik rządowy lub samorządowy, który rządzi danym terenem. Głównym aktem prawnym regulującym jest ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej z 5 grudnia 2024 r. oraz rozporządzenie MSWiA z 14 maja 2025 r. w sprawie alarmów i komunikatów ostrzegawczych.
W przypadku incydentu na Lubelszczyźnie to jednak nie władze samorządowe podjęły decyzję, że mieszkańców należy postawić na nogi, by zdążyli się przygotować na możliwe zagrożenie.
Oznacza to, że wójt, burmistrz oraz prezydent miasta są odpowiedzialni za przekazanie alarmów i komunikatów podmiotom ochrony ludności. Mogą także wnioskować do wojewody o rozszerzenie systemu ostrzegania.
Z kolei starosta i prezydent miasta na prawach powiatu odpowiadają za ogłoszenie alarmów i komunikatów na obszarze powiatu lub miasta na prawach powiatu, we współpracy z powiatową lub miejską komendą Państwowej Straży Pożarnej.
Analogicznie to wojewoda koordynuje działania na poziomie wojewódzkim. Jego zadaniem jest zlecenie publikacji komunikatów w regionalnych mediach czy wnioskowanie do Dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) o uruchomienie systemu powiadamiania SMS (alert RCB) dla danego obszaru.
W przypadku zagrożeń o charakterze ogólnokrajowym, to minister spraw wewnętrznych kieruje do nadawców medialnych oraz RCB żądania niezwłocznego opublikowania komunikatów ostrzegawczych lub ogłoszenia alarmu na terenie całego kraju.
Mieszkańcy Lubelszczyzny byli zaskoczeni brakiem powiadomień na telefon. Premier tłumaczył
Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz poinformował w czwartek, że system wczesnego ostrzegania i alarmowania m.in. na terenie Lublina został uruchomiony decyzją Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB).
Mieszkańcy Lubelszczyzny nie otrzymali tekstowych wiadomości z alertem RCB na swoje telefony w czasie nocnego incydentu. Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej stwierdził, że „zagrożenie powstało szybko”. Dodał, że najszybszą i najskuteczniejszą metoda powiadamiani o zagrożeniu są syreny.
Syreny w Polsce są uruchamiane w przypadku wystąpienia zagrożeń, w celu ostrzeżenia ludności o atakach wojskowych, klęskach żywiołowych oraz skażeniach. Są także używane w ramach cyklicznych ćwiczeń obrony cywilnej i systemu ratownictwa, a także, decyzją wojewody, w celu uczczenia ważnych rocznic np. 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego.
Polacy powinni znać te procedury
Procedura ogłoszenia alarmu w przypadku wykrycia zagrożenia rozpoczyna się od komunikatu, który może wydać wyspecjalizowane służby lub instytucje monitorujące. To m.in. służby mundurowe jak policja, straż graniczna, straż pożarna, wojsko: DORSZ lub Wojskowa Obrona Przeciwlotnicza, a także Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), Państwowa Agencja Atomistyki (PAA), Główny Inspektorat Sanitarny (GIS) oraz Główny Inspektorat Weterynarii.
Nakaz uruchomienia syren wydaje osobiście najważniejszy urzędnik, który rządzi na konkretnym obszarze lub osoba upoważniona w Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Po wydaniu rozkazu dyspozycja trafia do dyżurnego operacyjnego, który uruchamia system. Sygnał drogą radiową lub cyfrową jest wysyłany ze stanowiska kierowania do centrali i poszczególnych syren. Te zaś emitują odpowiedni dźwięk – modulowany w przypadku ogłoszenia alarmu i ciągły przy jego odwołaniu. Oba sygnały w Polsce trwają nieprzerwanie przez trzy minuty.
Alarm odwołuje ten sam urzędnik lub osoba działająca w jego imieniu z Centrum Zarządzania Kryzysowego, która wcześniej nakazała jego włączenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu