UOKiK weszło do Biura Informacji Kredytowej oraz największych banków w Polsce. Urząd sprawdza, czy system oceny zdolności kredytowej nie uderzał w świadomych konsumentów, którzy szukali najtańszych ofert kredytów hipotecznych.
Nalot ze wsparciem policji. Służby weszły do siedzib gigantów w Polsce
Pracownicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), działając za zgodą sądu i w asyście policji, przeprowadzili niezapowiedziane przeszukania w siedzibach czterech kluczowych podmiotów sektora finansowego: Biura Informacji Kredytowej (BIK), ING Banku Śląskiego, mBanku oraz mBanku Hipotecznego. To efekt trwającego postępowania wyjaśniającego, które ma ustalić, czy na polskim rynku bankowym dochodziło do niedozwolonego ograniczania konkurencji.
Porównywałeś oferty? Mogłeś stracić szansę na mieszkanie
Sprawa dotyczy zasad oceny zdolności kredytowej przy udzielaniu kredytów hipotecznych oraz wymiany informacji wewnątrz systemu bankowego. Pod lupą urzędników znalazły się m.in. modele scoringowe stosowane przez BIK – prywatną instytucję będącą własnością dziewięciu banków komercyjnych i Związku Banków Polskich, która jako jedyna w kraju gromadzi kompletną historię kredytową Polaków.
Paradoks systemu: Grzeczny klient zyskuje, świadomy traci
UOKiK weryfikuje, czy banki, przekazując za pośrednictwem BIK informacje o liczbie wysłanych zapytań kredytowych, sztucznie nie obniżały wiarygodności klientów. W praktyce dochodziło do paradoksu: konsument, który przed zaciągnięciem wieloletniego zobowiązania chciał porównać oferty w kilku miejscach, generował zapytania, które mogły obniżać jego ocenę punktową. Przez to tracił szansę na lepsze warunki lub sam kredyt, wygrywał natomiast ten, kto ślepo decydował się na ofertę swojego macierzystego banku.
– Kwestie analizowane w postępowaniu są niezwykle ważne zarówno dla funkcjonowania rynku finansowego, jak i milionów konsumentów ubiegających się o kredyt, w szczególności hipoteczny. Wymaga to z naszej strony gruntownej analizy materiału dowodowego i wyjaśnienia tej budzącej wiele wątpliwości sprawy. Świadomy konsument nie może być w żaden sposób karany obniżeniem zdolności kredytowej za swoją aktywność w uzyskaniu najlepszej oferty i warunków kredytowych. Musimy zapewnić, aby wymiana informacji w sektorze bankowym służyła rynkowi i konsumentom, nie ograniczając konkurencji pomiędzy bankami – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Koniec bezkarności BIK? UOKiK bada rażący monopol
Równolegle regulator bada drugą stronę medalu: czy sposób gromadzenia i przetwarzania tych danych przez BIK nie stanowił nadużywania pozycji dominującej. Jako jedyny taki podmiot na rynku, ma szczególną odpowiedzialność i nie może konstruować algorytmów w sposób, który szkodzi konsumentom oraz utrudnia bankom zdrową rywalizację o klienta.
Nawet 10% obrotu kary. Bankom grożą miliardowe sankcje
Warto podkreślić, że obecne postępowanie wyjaśniające toczy się w sprawie, a nie przeciwko konkretnym firmom. Jeśli jednak zgromadzony w trakcie przeszukań materiał dowodowy potwierdzi zarzuty, UOKiK wszczętym postępowaniem antymonopolowym może wymierzyć potężny cios. Za praktyki ograniczające konkurencję bankom i BIK grożą drastyczne kary finansowe sięgające nawet do 10% ich rocznego obrotu.
Ostatnia deska ratunku: Status świadka koronnego dla bankierów
UOKiK przypomina jednocześnie o programie łagodzenia kar (leniency). Przedsiębiorcy lub menedżerowie zaangażowani w ewentualne zmowy mogą uniknąć sankcji, jeśli zdecydują się na współpracę z urzędem w charakterze świadka koronnego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu