Wyrok nie zakończył jej kariery. Marine Le Pen ogłosiła decyzję

Marine Le Pen podjęła decyzję w sprawie swojej politycznej przyszłości. Po wyroku paryskiego sądu apelacyjnego liderka Zjednoczenia Narodowego zapowiedziała, że wystartuje w wyborach prezydenckich w 2027 r. Jednocześnie zamierza skierować sprawę do Sądu Kasacyjnego. Wyrok podtrzymał jej winę w sprawie sprzeniewierzenia środków Parlamentu Europejskiego, ale zmiana kary pozbawienia praw wyborczych usunęła najważniejszą formalną przeszkodę dla jej kandydatury.

Marine Le Pen ogłosiła decyzję we wtorek wieczorem w telewizji TF1, kilka godzin po wydaniu wyroku przez sąd apelacyjny w Paryżu. Liderka Zjednoczenia Narodowego potwierdziła, że zamierza po raz czwarty ubiegać się o urząd prezydenta Francji. Zapowiedziała również złożenie skargi do Sądu Kasacyjnego, najwyższej instancji francuskiego sądownictwa powszechnego.

Decyzja polityczki kończy przynajmniej na tym etapie spekulacje dotyczące tego, kto będzie reprezentował Zjednoczenie Narodowe w najważniejszych wyborach we Francji. Gdy nad Marine Le Pen ciążył pięcioletni zakaz kandydowania orzeczony w marcu 2025 r., partia przygotowywała się na możliwość wystawienia Jordana Bardelli. Po wtorkowym orzeczeniu to jednak Le Pen pozostaje kandydatką.

Jak podała PAP, wcześniejszy wyrok oznaczał dla niej natychmiastowe wyłączenie z wyborów w 2027 r. Sąd apelacyjny utrzymał skazanie, ale zasadniczo zmienił wymiar kary w części dotyczącej prawa do kandydowania. W praktyce otworzyło to Le Pen drogę do udziału w wyborach.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji odbędzie się 18 kwietnia 2027 r., a druga 2 maja. Terminy potwierdził francuski portal publiczny Vie-publique.

Wyrok wobec Marine Le Pen i skrócony zakaz kandydowania

Paryski sąd apelacyjny skazał Marine Le Pen na trzy lata pozbawienia wolności, w tym dwa lata w zawieszeniu. Roczna część bezwzględna ma zostać wykonana w formie aresztu domowego pod nadzorem elektronicznym. Polityczka została również ukarana grzywną w wysokości 100 tys. euro.

Kluczowe dla jej politycznej przyszłości było jednak rozstrzygnięcie dotyczące prawa wybieralności. Sąd orzekł zakaz na 45 miesięcy, z czego 30 miesięcy zawieszono. Pozostałe 15 miesięcy liczone jest od 31 marca 2025 r., ponieważ właśnie wtedy sąd pierwszej instancji zdecydował o natychmiastowym wykonywaniu wcześniejszej kary.

Oznacza to, że niezawieszona część zakazu została już wykonana. Sąd apelacyjny uznał, że dalsze ignorowanie okresu, który upłynął od pierwszego wyroku, naruszałoby zasadę swobody kandydowania oraz wolność wyboru przysługującą obywatelom.

Formalnie Marine Le Pen nie jest więc obecnie objęta zakazem, który uniemożliwiałby jej udział w wyborach prezydenckich w 2027 r. Sąd jednocześnie nie uniewinnił jej i utrzymał ustalenie, że uczestniczyła w sprzeniewierzeniu środków publicznych.

Bransoletka elektroniczna może komplikować kampanię Marine Le Pen

Największym praktycznym problemem pozostaje roczna kara odbywana w domu pod nadzorem elektronicznym. Szczegółowe warunki jej wykonywania ma ustalić sędzia odpowiedzialny za wykonanie kary. To on określi między innymi godziny i zasady, na jakich Marine Le Pen będzie mogła opuszczać miejsce zamieszkania.

Jeszcze przed wyrokiem polityczka przekonywała, że kampania prezydencka wymaga pełnej swobody przemieszczania się. W lutowym wywiadzie dla BFMTV twierdziła, że nie zamierza prowadzić kampanii z elektroniczną bransoletką. Podobne stanowisko prezentowała później w rozmowie z LCI, wskazując, że ograniczenia dotyczące podróży mogłyby w praktyce uniemożliwiać udział w spotkaniach wyborczych w różnych częściach kraju.

Po wyroku Le Pen zmieniła jednak decyzję w najważniejszej kwestii i potwierdziła start w wyborach. Jednocześnie zamierza zaskarżyć orzeczenie do Sądu Kasacyjnego. Zgodnie z komunikatem sądu apelacyjnego ma na to 10 pełnych dni od wydania decyzji.

Według Associated Press elektroniczny nadzór we Francji nie oznacza całkowitego zakazu opuszczania domu. Warunki przemieszczania się ustala indywidualnie sędzia wykonujący karę. Przepisy przewidują ponadto możliwość redukcji kary oraz warunkowego zwolnienia, ale żadna z tych decyzji nie jest automatyczna.

Wyrok w sprawie środków Parlamentu Europejskiego

Sprawa dotyczyła pieniędzy przeznaczonych na zatrudnianie asystentów europosłów dawnego Frontu Narodowego, obecnie Zjednoczenia Narodowego. Sąd apelacyjny ustalił, że część osób formalnie opłacanych ze środków Parlamentu Europejskiego w rzeczywistości wykonywała zadania na rzecz krajowej partii politycznej, a nie pracę związaną z mandatem konkretnych eurodeputowanych.

Według oficjalnego komunikatu paryskiego sądu apelacyjnego mechanizm działał przez ponad 11 lat. Postępowanie obejmowało okres od 2004 do 2016 r., a sąd uwzględnił 28 umów. Wartość sprzeniewierzonych środków oszacowano na 2,8 mln euro.

Marine Le Pen została uznana za winną sprzeniewierzenia środków publicznych w okresie od 1 września 2009 r. do 14 lutego 2016 r. oraz współudziału w sprzeniewierzeniu w okresie od 16 stycznia 2011 r. do 17 stycznia 2016 r.

Sąd podkreślił jednocześnie, że nie stwierdził osobistego wzbogacenia się europosłów. Korzyść odnosiła partia polityczna, której pracowników finansowano ze środków przeznaczonych na działalność parlamentarną. Zjednoczenie Narodowe zostało również skazane. Na partię nałożono 2 mln euro grzywny, z czego 1 mln euro w zawieszeniu, a także orzeczono konfiskatę kolejnego 1 mln euro.

Marine Le Pen po raz czwarty w walce o Pałac Elizejski

Wybory w 2027 r. będą czwartą próbą zdobycia prezydentury przez Marine Le Pen. Po raz pierwszy kandydowała w 2012 r. W 2017 r. weszła do drugiej tury, w której przegrała z Emmanuelem Macronem. Ten sam scenariusz powtórzył się pięć lat później.

W 2022 r. osiągnęła najlepszy wynik w swojej dotychczasowej karierze. W drugiej turze zdobyła prawie 41,5 proc. głosów, podczas gdy Emmanuel Macron uzyskał ponad 58,5 proc. Poparcie dla liderki Zjednoczenia Narodowego było wówczas najwyższym wynikiem francuskiej skrajnej prawicy w wyborach prezydenckich.

Emmanuel Macron nie może kandydować na trzecią kolejną kadencję. Oznacza to, że wybory w 2027 r. będą pierwszymi od dekady bez urzędującego prezydenta ubiegającego się o reelekcję. Dla Marine Le Pen otwiera to nowy układ polityczny, choć nad jej kampanią nadal ciążyć będą skazanie za sprzeniewierzenie środków publicznych, dalsze postępowanie przed Sądem Kasacyjnym oraz kwestia wykonania kary pod nadzorem elektronicznym.

Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png