Powołany na I prezesa Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński zadeklarował we wtorek, że będzie kierował SN „w taki sposób, żeby polityka nie miała żadnego wejścia” do tego sądu. Jak ocenił, kontrowersje związane z jego powołaniem na ten urząd świadczą o tym, że nigdy nie był związany z żadną opcją polityczną.
W poniedziałek rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że Karol Nawrocki powołał sędziego Kapińskiego na I prezesa SN. W środę 27 maja Kapiński obejmie urząd po Małgorzacie Manowskiej, kończącej we wtorek swoją 6-letnią kadencję.
Podczas wspólnej z Manowską konferencji prasowej w siedzibie Sądu Najwyższego sędzia Kapiński powiedział, że objęcie funkcji I prezesa SN traktuje jako odpowiedzialność. Jak dodał, Sądem Najwyższym będzie kierował „w taki sposób, żeby polityka nie miała wejścia” oraz by politycy, niezależnie od ich nadania, „nie mieli wpływu” na sprawy w SN.
Nawiązał także do krytycznych opinii, jakie pojawiły się w przestrzeni publicznej w sprawie jego powołania na I prezesa SN. Nieprzychylni powołaniu Kapińskiego byli między innymi b.szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Kontrowersje wokół nominacji Kapińskiego na I prezesa SN
W kontekście sędziego Kapińskiego m.in. w mediach społecznościowych przypominano, że był on w składzie sędziowskim, który w 2000 r. stwierdził, że Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne, iż nie był agentem służb specjalnych PRL. Kaczyński - choć nie wskazał wprost nazwiska Kapińskiego - napisał w weekend, że „nie wyobraża sobie”, aby I prezesem SN został sędzia, który brał udział w wydaniu w 2000 r. orzeczenia, że Wałęsa złożył prawdziwe orzeczenie lustracyjne.
Cenckiewicz ocenił w poniedziałek, że prezydent Nawrocki popełnił „straszny błąd” powołując Kapińskiego na I prezesa SN. Jak dodał, „nawet to, kto i w jaki sposób (...) namówił (prezydenta – PAP), nie tłumaczy tego błędu”.
Kapiński zaznaczył, że w ciągu ostatnich lat, w tym gdy sprawował funkcję prezesa Izby Karnej SN, podnoszono głosy, że jest on „z jakiegoś nadania politycznego”. - Ostatnie wydarzenia przed decyzją pana prezydenta, ten hejt, który - oczywiście starałem się jakoś go unikać, ale on do mnie mimowolnie docierał - pokazuje też jedną rzecz – stwierdził sędzia Kapiński.
- Te ostatnie wydarzenia pokazały, że moja kandydatura wzbudzała z przyczyn orzeczniczych kontrowersje ze wszystkich stron. To tylko świadczy o tym, i chciałbym, żeby to jasno wybrzmiało, że jako sędzia z trzydziestokilkuletnim stażem nigdy nie byłem związany z żadną opcją polityczną – podkreślił Kapiński.
Dlatego - jak zapewnił - tym bardziej teraz, od momentu objęcia funkcji I prezesa SN, będzie kierował Sądem Najwyższym w taki sposób, żeby „ta polityka tu nie miała wejścia”. - Będę też bronił w sposób jednoznaczny Sądu Najwyższego w zakresie tego, żeby był niezależny, żeby politycy bez względu na opcję polityczną nie mieli najmniejszego wpływu – dodał.
Małgorzata Manowska o następcy. „To bardzo dobre rozwiązanie”
Manowska powiedziała natomiast, że bardzo się cieszy z decyzji prezydenta, gdyż „wbrew temu, jak niektórzy piszą na twitterach (...) normalne prowadzenie instytucji publicznej, rozumienie znaczenia tej instytucji, jest bardzo dobrym rozwiązaniem”.
Zwróciła się również do pracowników SN, którym podziękowała za współpracę. – Jest mi bardzo przykro, z tego powodu, że musieliście brać udział w jakiejś bezsensownej wojnie politycznej. Ona jest bezsensowna również w stosunku do sędziów, ale wy jesteście urzędnikami państwowymi i powinniście po prostu wykonywać dobrze swoją prace i to robiliście. Za to państwu bardzo dziękuję - powiedziała.
Sędziemu Kapińskiemu dała „trzy rady, jak przetrwać”. Jak mówiła, są to: „szanować prawo i stosować je tak, jak zostało napisane”, „szanować ludzi” oraz „nie czytać komentarzy o sobie, nie słuchać się hejterów, bo to są po prostu mali ludzie, wybrakowani emocjonalnie”.
W poniedziałek - informując o decyzji prezydenta w sprawie powołania nowego I prezesa SN - Rafał Leśkiewicz mówił, że Kapiński to „niezwykle doświadczony sędzia”, który „rozpoznawał sprawy karne o bardzo poważnym stopniu skomplikowania”. Przypomniał, że Kapiński służbę sędziowską rozpoczął na początku lat 90.; w tym czasie był m.in. sędzią sądu apelacyjnego, prezesem Izby Karnej SN, a także autorem kilku publikacji naukowych.
Sędzia Kapiński orzekał w Izbie Karnej SN od 2022 r., a na jej prezesa powołany został w 2023 roku. W lutym br. znalazł się w gronie pięciu sędziów wyłonionych przez Zgromadzenie Ogólne SN, spośród których prezydent mógł wybrać nowego I prezesa SN.
Od czasu reform wprowadzonych przez rząd PiS w 2018 r. - zmiany sposobu wyboru sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz wprowadzenia nowej ustawy o SN - istnieje nieformalny podział na „starych” sędziów powołanych do SN przed 2018 r. i „nowych” sędziów powołanych po 2017 roku. Spór ten przejawiał się m.in. w orzecznictwie, także samego SN.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, I prezesa SN powołuje prezydent na 6-letnią kadencję spośród 5 kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne SN. Na stanowisko I prezesa SN można być ponownie powołanym tylko raz. (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu