Po 25 latach przerwy Polska wraca do gry jako producent czołgów. W gliwickich zakładach Bumar-Łabędy mają powstawać spolonizowane czołgi K2PL, rozwijane we współpracy z południowokoreańskim Hyundai Rotem. Dalsze plany są znacznie bardziej ambitne i dotyczą budowy w Polsce europejskiego centrum produkcji, serwisowania i eksportu nowoczesnych wozów pancernych.
W artykule opisujemy kulisy największego od lat projektu odbudowy polskiego przemysłu pancernego. Po raz pierwszy od zakończenia produkcji PT-91 polskie zakłady mają odzyskać kompetencje nie tylko montażowe, lecz także technologiczne. Do kraju ma trafić know-how, szkolenia i zaplecze umożliwiające rozwijanie własnych zdolności przemysłowych. Koreańczycy otwarcie deklarują, że chcą uczynić z Polski regionalny hub obronny dla całej Europy.
W tekście opisujemy również polityczne i biznesowe plany związane z eksportem czołgów produkowanych nad Wisłą. Rząd pracuje nad specjalnymi przepisami, które mają pozwolić sprzedawać uzbrojenie w formule umów międzyrządowych – na wzór Korei Południowej czy Francji. Chodzi o stworzenie mechanizmu, dzięki któremu polski przemysł zbrojeniowy będzie mógł skuteczniej konkurować na globalnym rynku i zdobywać zagranicznych klientów.
Nie mniej ważne są wojskowe ambicje. Choć obecne kontrakty obejmują setki maszyn, w MON mówi się już o docelowej flocie liczącej nawet tysiąc czołgów opartych na koreańskiej konstrukcji. Jednocześnie eksperci i politycy zaczynają dyskusję o kolejnym kroku: stworzeniu w przyszłości własnego polskiego czołgu.
Cały artykuł przeczytasz tu:
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu