Atak nożem w szkole w Kadzidle. Zakończył się proces apelacyjny 21-latka

sędzia sąd rozprawa
Sąd rozpoznał apelacje w procesie za atak nożem w szkole w KadzidleShutterstock / FotoDax
dzisiaj, 15:05
aktualizacja 20 minut temu

We wtorek przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się proces 21-latka, który został nieprawomocnie skazany na 15 lat więzienia za atak nożem na troje uczniów w Zespole Szkół w Kadzidle. Do zdarzenia doszło jesienią 2023 roku.

Apelacje od wyroku pierwszej instancji złożył obrońca oskarżonego, prokurator i pełnomocnik jednego z oskarżycieli posiłkowych. Obrona chce łagodniejszej kary lub zwrotu sprawy do pierwszej instancji, prokuratura - nie 15 a 25 lat więzienia, a pełnomocnik - wyższej nawiązki.

Wyrok odwoławczy ma być ogłoszony za dwa tygodnie.

Brutalny atak w Kadzidle. Przebieg zdarzenia

Do ataku doszło 29 listopada 2023 r. w Zespole Szkół Powiatowych w Kadzidle k. Ostrołęki. Śledczy ustalili, że 18-letni wówczas chłopak od co najmniej dwóch tygodni planował zabójstwo uczniów ze swojej szkoły, a po dokonaniu zbrodni zamierzał popełnić samobójstwo. Plany postanowił zrealizować podczas zajęć z psychologiem, w których uczestniczyli uczniowie jego klasy i dwóch innych.

Podczas lekcji chłopak wyszedł do łazienki. Niedługo potem - zamaskowany i uzbrojony w trzy noże - wtargnął do sali i zaatakował dwie przypadkowe osoby. Pierwszą uderzył narzędziem przypominającym pałkę i zadał jej nożem cios w szyję, drugiej zadał liczne ciosy m.in. w okolice klatki piersiowej.

Następnie wybiegł z klasy i przed szkołą ugodził nożem w plecy kolejnego ucznia, po czym uciekł w stronę lasu, gdzie dokonał samookaleczenia. Tam znaleźli go policjanci.

Jak podawała wówczas prokuratura, jeden zaatakowanych przez niego z kolegów doznał ran ciętych szyi, drugi – przedramienia, a koleżanka - ran brzucha. Wszyscy trafili do szpitala.

Prokuratura oskarżyła napastnika o usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała. Przed sądem pierwszej instancji chłopak częściowo przyznał się. Tłumaczył się wieloletnią przemocą psychiczną, jakiej miał doświadczać ze strony rówieśników. Na jednej z rozpraw przeprosił swoje ofiary. Atak na nie określił jako wypadek. Wyjaśniał, że planował zabójstwo innych osób, które miały go wcześniej prześladować, ale po wejściu do klasy spanikował i dźgał nożem na oślep.

U oskarżonego stwierdzono zaburzenia osobowości

W toku śledztwa został poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej. Biegli nie stwierdzili u niego choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego, ale ocenili, że ma zaburzenia osobowości.

We wrześniu ub. roku Sąd Okręgowy w Ostrołęce nieprawomocnie skazał go na 15 lat więzienia, orzekł też na rzecz trojga pokrzywdzonych nawiązki w kwotach 30, 50 i 100 tys. zł. Uznał, że działania były zamierzone i zaplanowane, o czym świadczyło m.in. nagranie z telefonu z zapowiedzią chłopaka, że planuje zabić co najmniej osiem osób, ale zobaczy, „ile zdąży zadźgać”.

Uwzględniając w tym zakresie wniosek z apelacji obrońcy, sąd apelacyjny uzupełniająco przesłuchał we wtorek biegłych, którzy podtrzymali swoją opinię o poczytalności i stanie zdrowia psychicznego 21-latka.

Według biegłych, w czasie popełnienia zarzucanych mu czynów miał on pełną zdolność rozumienia ich znaczenia i kierowania swoim postępowaniem. Wykluczyli też wszelkie stany, jak np. wzburzenie czy jakieś motywy chorobowe, które mogłyby mieć wpływ na jego zachowanie.

Zapewniali, że w swojej opinii przeanalizowali też kwestię związaną z jego poczuciem, iż znęcano się nad nim w szkole podstawowej; ocenili, iż nie miało to wpływu na jego zachowanie wtedy, gdy zaatakował innych uczniów.

Przypominali też, iż chłopak nie miał żadnej dokumentacji (medycznej czy psychologicznej) potwierdzającej, by był on w przeszłości ofiarą przemocy rówieśniczej, nie było też danych o tzw. PTSD (zespół stresu pourazowego). Za postawę obronną oskarżonego uznali jego wersję, że nie pamięta, co się stało w dniu ataku i jaki miał on przebieg.

- Ta sprawa jest dramatem wszystkich jej uczestników (...), jest to również dramat młodego człowieka, który przez lata funkcjonował w stanie narastającego lęku, osamotnienia i psychicznego rozpadu, którego nikt wcześniej nie dostrzegał, albo też dostrzec nie chciał - mówił w mowie końcowej obrońca, mec. Dawid Witusiński.

Podkreślał, że dla przemocy nie ma usprawiedliwienia, ale - jak mówił - rolą sądu jest nie tylko ocena skutków zdarzenia, ale też zrozumienie mechanizmu, który do niego doprowadził. Mówiąc o przemocy rówieśniczej, podkreślał że nie jest ona „błahostką”. - To nie jest etap dorastania, to może być proces wieloletniego niszczenia psychiki młodego człowieka - dodał mec. Witusiński.

W jego ocenie, sąd okręgowy zbagatelizował kwestię tej przemocy.

"Niesprawiedliwa kara". Ocena prokuratury

Prokuratura ocenia, że sąd pierwszej instancji prawidłowo ocenił okoliczności przestępstwa, ale karę uważa za rażąco łagodną i - również w odczuciu społecznym - niesprawiedliwą.

- Oskarżony podjął świadomą decyzję dokonania brutalnego ataku na członków własnej społeczności szkolnej, chcąc wywołać jak największe skutki: zabić lub zranić jak największą liczbę osób przypadkowych, a nie domniemanych jego prześladowców - mówił prokurator Mariusz Czekalski z Prokuratury Rejonowej w Ostrołęce.

Sam oskarżony zapewniał, że bardzo żałuje tego co się stało, przepraszał i mówił, że nie chciał skrzywdzić „niewinnych osób”. - Pamiętam tylko moment ogromnej paniki i chaosu w mojej głowie, do dzisiaj nie jestem w stanie dokładnie odtworzyć tego, co się wtedy wydarzyło. Pamiętam tylko, że byłem w stanie ogromnego strachu i zagubienia - mówił w ostatnim słowie.

Twierdził, że od lat zmagał się z trudnymi emocjami, a już jako dziecko było poniżany i wyśmiewany przez rówieśników, czuł się samotny i bezradny, a jako 10-latek miał myśli samobójcze.(PAP)

Autopromocja
381453mega.png
381455mega.png
381223mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.