30 godzin na SOR w szpitalu w Sosnowcu nie wystarczyło, żeby przeżyć. Młody mężczyzna zmarł

SOR i widok na monitor wskazujący czas do konsultacji
Jak to możliwe, że młody mężczyzna zmarł w szpitalu, czekając przez 30 godzin na pomoc?wykop.pl / Pogromca20 (wykop.pl)
15 kwietnia, 08:00

Tragiczna śmierć 47-letniego mieszkańca Zagłębia rodzi pytania o jakość i organizację opieki ratunkowej w Polsce. Mężczyzna, który przebywał na oddziałach ratunkowych dwóch szpitali, zmarł mimo 30-godzinnej diagnostyki. Jak to możliwe? Postępowanie w tej sprawie prowadzi prokuratura, a eksperci nie wykluczają poważnych uchybień diagnostycznych.

Zamiast ratunku – śmierć. Dwa szpitale i dwie błędne diagnozy

Tragedia rozpoczęła się w miejscu pracy na terenie Zagłębia (woj. śląskie), gdzie 47-latek nagle chwycił się za podbrzusze, skarżąc się na silny ból, po czym zasłabł. Po chwili zaczął wymiotować – wynika z materiału programu „Państwo w Państwie”. Jego stan był na tyle poważny, że konieczna była pilna interwencja medyczna.

Miał chore serce, lekarze leczyli... żołądek. Dramat w dąbrowskim szpitalu

Pierwszym punktem kontaktu był szpitalny oddział ratunkowy w Dąbrowie Górniczej, a konkretnie Zagłębiowskie Centrum Onkologii Szpital Specjalistyczny im. Sz. Starkiewicza. Mimo wcześniejszych problemów kardiologicznych pacjenta, o których lekarze zostali poinformowani, medycy stwierdzili u mężczyzny zatrucie pokarmowe. Pojawiły się sugestie, że mógł się zatruć „zupką chińską”. Lekceważąc jego stan i dolegliwości, po krótkiej obserwacji odesłali go do domu. Tam stan mężczyzny chwilowo się poprawił.

Druga szansa, kolejny błąd. W Sosnowcu leczyli go na nerki, gdy problemem była aorta

Kolejnego dnia mężczyzna trafił do innej placówki – tym razem do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu, tzw. Szpitala Górniczego, gdzie przez niewiarygodną liczbę godzin diagnozowano go pod kątem… niewydolności nerek. Równocześnie jego stan systematycznie się pogarszał.

Miał tylko 47 lat i całe życie przed sobą. Po 30 godzinach na SOR w Sosnowcu zmarł

Choć diagnozowano go przez aż 30 godzin, przełom nastąpił dopiero po śmierci pacjenta. Jak donoszą media, konsultacja odbyła się w 45. minucie reanimacji 47-latka, czyli kwadrans przed oficjalnym stwierdzeniem zgonu. Sekcja zwłok wykazała poważne uszkodzenie w obrębie łuku aorty – stan bezpośrednio zagrażający życiu i wymagający natychmiastowej interwencji.

Zdaniem ekspertów, zmiana tego typu powinna być widoczna w podstawowych badaniach obrazowych. Pojawiają się więc pytania o prawidłowość interpretacji wyników oraz o proces podejmowania decyzji diagnostycznych. Kontrowersje budzi też moment wezwania kardiologa – dopiero w trakcie reanimacji, na krótko przed stwierdzeniem zgonu.

To nie musiał być wyrok. Prokuratura prześwietla oba szpitale

Sprawą zajmuje się już Rzecznik Praw Pacjenta, który wstępnie ocenił, że świadczenia medyczne nie zostały udzielone z należytą starannością. Równolegle postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ. Śledczy zabezpieczyli dokumentację medyczną i zapowiadają powołanie zespołu biegłych. Kluczowe będzie ustalenie przez prokuraturę, czy doszło do błędu w sztuce lekarskiej oraz czy miał on bezpośredni wpływ na śmierć pacjenta.

Źródło

  1. www.panstwowpanstwie.polsatnews.pl
  2. www.naszemiasto.pl
Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.