Walka o Sąd Najwyższy trwa dalej? Kulisy planu Małgorzaty Manowskiej

Małgorzata Manowska, była I prezes Sądu Najwyższego
Kadencja Małgorzaty Manowskiej na stanowisku pierwszej prezes Sądu Najwyższego dobiegła końca, ale w samym sądzie narasta przekonanie, że jej wpływy nie muszą zakończyć się wraz z formalnym opuszczeniem gabinetu.Dziennik Gazeta Prawna
dzisiaj, 10:26

Kadencja Małgorzaty Manowskiej na stanowisku pierwszej prezes Sądu Najwyższego dobiegła końca, ale w samym sądzie narasta przekonanie, że jej wpływy nie muszą zakończyć się wraz z formalnym opuszczeniem gabinetu. W środowisku sędziowskim coraz częściej pojawiają się głosy, że zakończenie sześcioletniego okresu kierowania najważniejszą instytucją sądową w kraju może być jedynie początkiem nowego etapu walki o realną kontrolę nad Sądem Najwyższym - informuje Onet.

26 maja zakończyła się kadencja Małgorzaty Manowskiej jako pierwszej prezes Sądu Najwyższego. To zamknęło sześć lat jej urzędowania na najważniejszym stanowisku w polskim sądownictwie. Łącznie jej dorobek obejmuje 36 lat pracy w wymiarze sprawiedliwości, z czego osiem lat spędziła w samym Sądzie Najwyższym.

Zmiana formalna nie oznacza jednak końca napięć. Szczególne emocje wywołało wskazanie Zbigniewa Kapińskiego jako nowego pierwszego prezesa SN. Wybór ten od początku wzbudzał kontrowersje, zarówno w środowisku sędziowskim, jak i po stronie politycznej prawicy.

Decyzja wywołała tarcia wewnątrz obozu konserwatywnego. Zbigniew Kapiński od lat budzi sprzeciw części polityków związanych z Prawem i Sprawiedliwością. Powodem pozostaje jego udział w historycznym orzeczeniu sprzed 26 lat dotyczącym lustracyjnej sprawy Lecha Wałęsy. Dla części środowiska politycznego był to argument, by kwestionować jego kandydaturę.

Strategia zachowania wpływów. Czy Manowska odda władzę?

W Sądzie Najwyższym nie brakuje opinii, że poparcie udzielone Kapińskiemu mogło być elementem szerszego planu. Według części rozmówców ze środowiska sądowego chodzi o zachowanie wpływu na strategiczne decyzje instytucji już po zakończeniu kadencji.

W praktyce oznaczałoby to próbę oddziaływania na kierunek działań Sądu Najwyższego poprzez osobę nowego prezesa. Taki scenariusz nie jest jednak przesądzony. Sam Zbigniew Kapiński uchodzi za sędziego trudnego do jednoznacznego sklasyfikowania. Część jego współpracowników podkreśla, że może prowadzić własną politykę i niekoniecznie realizować oczekiwania poprzedniczki.

Dodatkowym elementem tej układanki są relacje między kierownictwem SN a prezydentem Karolem Nawrockim. To właśnie jego decyzja o akceptacji kandydatury Kapińskiego stała się jednym z najgłośniejszych ruchów kadrowych ostatnich miesięcy w polskim wymiarze sprawiedliwości.

Izba Cywilna jako kolejny cel

Wśród najbardziej prawdopodobnych scenariuszy pojawia się możliwość ubiegania się przez Małgorzatę Manowską o stanowisko prezesa Izby Cywilnej Sądu Najwyższego.

To właśnie z tej izby wywodzi się była pierwsza prezes. Kadencja obecnej prezes Joanny Misztal-Koneckiej kończy się za około rok, co otwierałoby drogę do kolejnego rozdania personalnego. Zgodnie z obowiązującymi przepisami Małgorzata Manowska może nadal orzekać w Sądzie Najwyższym jeszcze przez co najmniej trzy lata.

Taki wariant budzi duże obawy części środowiska. Krytycy zarzucają jej, że podczas pełnienia funkcji pierwszej prezes narastały opóźnienia proceduralne i administracyjne, a zarządzanie opierało się przede wszystkim na budowaniu własnego zaplecza personalnego.

Podział na dwa obozy w Sądzie Najwyższym

Jednym z najpoważniejszych skutków ostatnich lat pozostaje głęboki podział wewnątrz Sądu Najwyższego. Instytucja została rozdzielona na dwa wyraźne obozy.

Z jednej strony są sędziowie powołani przed zmianami wprowadzonymi po 2017 roku. Z drugiej – tak zwani neosędziowie, których nominacje odbywały się przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Status tej rady był wielokrotnie kwestionowany zarówno przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Oba trybunały wskazywały na systemowe wątpliwości dotyczące niezależności procedury nominacyjnej. W praktyce przełożyło się to na trwały kryzys legitymizacji części składu Sądu Najwyższego.

Objęcie funkcji przez Zbigniewa Kapińskiego nie zapowiada szybkiego zakończenia tego konfliktu. Jako osoba wyłoniona w procedurze budzącej podobne zastrzeżenia pozostaje częścią sporu, który od lat paraliżuje normalne funkcjonowanie instytucji.

Przyszłość Sądu Najwyższego pod znakiem niepewności

Rozwiązanie konfliktu wymagałoby ustawowego uporządkowania statusu neosędziów oraz politycznej zgody na reformę systemu nominacyjnego. To jednak w obecnym układzie politycznym wydaje się mało realne.

Oznacza to, że Sąd Najwyższy wchodzi w kolejny etap funkcjonowania pod presją wewnętrznych sporów personalnych i ustrojowych. Formalna zmiana na stanowisku pierwszego prezesa nie kończy więc walki o wpływy, lecz może otworzyć jej nowy rozdział.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.