Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział w poniedziałek, że w ciągu najbliższych dwóch tygodniach rozpocznie procedurę wyboru kolejnego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W czerwcu kończy się kadencja obecnego sędziego TK Andrzeja Zielonackiego.
W marcu Sejm wybrał sześcioro sędziów TK - do tego momentu w TK, na 15 stanowisk sędziowskich, było 9 osób. Na zaproszenia prezydenta Karola Nawrockiego dwoje z nich złożyło ślubowanie w Pałacu Prezydenckim. Przedstawiciele KPRP mówili, że sytuacja czworga pozostałych jest analizowana, gdyż według prezydenckiej kancelarii, w Sejmie doszło do błędów. 9 kwietnia podczas uroczystości w sejmowej Sali Kolumnowej tych czworo sędziów złożyło ślubowanie z formułą, że robią to „wobec prezydenta”, ślubowanie ponownie złożyło też dwoje sędziów TK, którzy już wcześniej zrobili to w obecności prezydenta.
Tych dwoje sędziów, czyli Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska objęło już urzędy w TK. Prezes TK Bogdan Święczkowski powiedział, że cztery pozostałe osoby - Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska - nie objęły urzędów, bo wydarzenia w Sejmie z ich udziałem nie może uznać za ślubowanie „wobec prezydenta”.
Czarzasty zapytany w poniedziałek w Polsat News co dalej z czwórką sędziów niedopuszczonych do pracy w TK, odparł, że „dadzą sobie radę”. - Przestrzegam wszystkich polityków przed mieszaniem się w sprawy Trybunału Konstytucyjnego i przed mieszaniem się w sprawy sędziów i niezależnego sądownictwa w Polsce (...) Jest sześcioro nowych sędziów, są wybrani i zrobią porządek - stwierdził.
Poinformował też, że w ciągu „dwóch tygodni rozpisze konkurs na następnego sędziego (TK - PAP)”. - Terminy w tej chwili już się zbliżają. Za chwilę będzie jeszcze następny. Nastąpi przełom w Trybunale Konstytucyjnym, a pan Święczkowski znajdzie swoje właściwe miejsce, a właściwym miejscem pana Święczkowskiego nie jest szefostwo tego Trybunału - powiedział.
Według danych ze strony TK, 28 czerwca zakończy się kadencja sędziego Andrzeja Zielonackiego.
Sędziów TK wybiera indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, Sejm bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Według regulaminu Sejmu wnioski ws. wyboru sędziego TK przedstawia co najmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu.
O sytuację w TK spytany został w poniedziałek w radiowej Trójce minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, szef KSRM Maciej Berek, który stwierdził, że prezydent Nawrocki nie przyjmując ślubowania od wybranych przez Sejm czworga sędziów "korzysta ze złego dziedzictwa, które zostawił prezydent Andrzej Duda".
- Historia zaczęła się w 2015 r., kiedy prezydent Duda nie odebrał ślubowania od trójki prawidłowo wybranych sędziów TK. Wtedy stało się coś, czego wcześniej w historii Polski nie było -konstytucyjny organ państwa jakim jest prezydent zignorował (swój - PAP) obowiązek - powiedział Berek.
8 października 2015 r. Sejm VII kadencji wybrał - przede wszystkim głosami ówczesnej koalicji PO-PSL - pięciu nowych sędziów TK. Mieli być oni następcami trzech sędziów kończących kadencję 6 listopada i dwóch sędziów, których kadencje kończyły się w grudniu tamtego roku, a więc już w czasie następnej kadencji parlamentu. 25 listopada 2015 r. Sejm nowej, VIII kadencji, w którym większość miał już przez PiS, przyjął uchwały o stwierdzeniu braku mocy prawnej wyboru sędziów TK z 8 października. 2 grudnia Sejm wybrał zgłoszonych przez PiS: Julię Przyłębską, Piotra Pszczółkowskiego, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego na sędziów TK.
3 grudnia 2015 r. TK - wówczas prezesem był Andrzej Rzepliński - uznał, że Sejm VII kadencji wybrał dwóch sędziów TK w sposób niezgodny z konstytucją (w miejsce tych, których kadencja kończyła się w grudniu); wybór pozostałej trójki (w miejsce tych, których kadencja skończyła się w listopadzie) był z nią zgodny. Prezydent Andrzej Duda nie odebrał jednak ślubowania od tych trzech sędziów, zrobił to w przypadku pięciorga osób wybranych 2 grudnia.
Na uwagę, że Andrzej Duda "nie stanął za to przed Trybunałem Stanu", Berek odparł, że "odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu jest odpowiedzialnością, która dotykać może także polityków, którzy przestają pełnić swoje urzędy". - Więc nie przesądzajmy tej kwestii - dodał. Dopytywany czy pojawi się wniosek o postawienie Dudy przed TS, stwierdził, że tego nie wie i że powiedział tylko, że „zakończenie sprawowania urzędu nie zwalnia byłego piastuna tego urzędu z odpowiedzialności przed Trybunałem”. - A złamanie konstytucji w mojej ocenie wtedy było oczywiste - powiedział Berek.
Ponadto według niego, prezydent Nawrocki składając wniosek do TK o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego ws. ślubowania sędziów TK ma jeden cel - "zamrozić tę sprawę w Trybunale tak długo, jak to tylko możliwe, żeby nie doprowadzić do tego, że sędziowie wybrani przez ten Sejm mogliby w Trybunale zacząć funkcjonować".
- O tym, czy ktoś jest prawidłowo lub nieprawidłowo traktowany jako sędzia (...) orzekają także inne podmioty i przede wszystkim inne podmioty, a nie prezes Trybunału. Z tego, co słyszę, sędziowie, których wybrał Sejm, planują skorzystać ze wszystkich możliwych środków prawnych. Była mowa o tym, że jest sąd pracy. Uniemożliwianie sprawowania urzędu przez organ władzy publicznej to jest też przestępstwo - dodał Berek.
Wcześniej o tym, że czwórka sędziów niedopuszczonych do pracy w TK prawdopodobnie złoży pozew do sądu pracy, informowała jedna z nich – Anna Korwin-Piotrowska. Zadeklarowała też, że będzie stawiać się do pracy w Trybunale.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu