Trybunał Konstytucyjny uznał w środę, że przepisy Kodeksu postępowania cywilnego, które uniemożliwiają złożenie zażalenia przez osoby, które nie są stronami procesu, a których dotykają skutki postanowienia sądu ws. zabezpieczenia, są niezgodne z konstytucją.
Konstytucyjne prawo do wysłuchania i poznania motywów decyzji sądu
Sędzia sprawozdawca Andrzej Zielonacki, uzasadniając wyrok, podkreślił, że „nie jest konstytucyjnie dopuszczalne całkowite i nieodwracalne wyłączenie obowiązanego od udziału w postępowaniu w przedmiocie zabezpieczenia i pozbawianie go w ten sposób prawa do poznania motywów”, którymi sąd kierował się przy udzielaniu tego zabezpieczenia.
Konstytucyjne w ocenie TK nie jest także pozbawienie obowiązanego prawa do jego wysłuchania przez sąd, poprzez możliwość złożenia przez niego zażalenia na to zabezpieczenie. Tymczasem zaskarżone przepisy Kodeksu postępowania cywilnego nie przewidują - zdaniem TK - możliwości poznania przez obowiązanego – który nie ma był stroną w postępowaniu rozpoznawczym – motywów co do udzielonego zabezpieczenia i wyłączają możliwość złożenia przez takiego obowiązanego zażalenia na tę decyzję.
Problemy właścicieli nieruchomości w postępowaniu zabezpieczającym
Początki sprawy, której dotyczyła rozpoznawana w środę skarga konstytucyjna, można datować na 2019 rok, kiedy to skarżący stał się - w ramach postępowania egzekucyjnego - właścicielem lokalu mieszkalnego. Dotychczasowa właścicielka i lokatorka tego mieszkania wystąpiła wówczas z powództwem przeciwko gminie o ustalenie prawa do zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego i wniosła o zabezpieczenie swojego powództwa poprzez wstrzymanie wykonania postanowienia sądu z 2019 r., który przesądził własność na rzecz skarżącego. Sąd tego zabezpieczenia udzielił.
Sąd odrzucił później wniosek skarżącego o sporządzenie uzasadnienia tego orzeczenia. Uznał bowiem, że skarżący nie był stroną procesu, a sam fakt, że stał się on właścicielem lokalu, którego dotyczyło żądanie pozwu oraz postanowienie o zabezpieczeniu, nie oznaczał, że należy go traktować jako stronę procesu – nawet jeśli postępowanie ws. zabezpieczenia faktycznie zobowiązuje go do zaniechania czynności, w celu wprowadzenia go w posiadanie i opróżnienie lokalu. Wobec tego - według sądu - mężczyźnie nie przysługiwało prawo do żądania sporządzenia uzasadnienia postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia.
Na środowej rozprawie pełnomocnik skarżącego - Piotr Wiśniewski - ocenił, że zasadniczym problemem poruszonym w skardze jest to, „czy sąd może wydać postanowienie, które bezpośrednio ingeruje w sferę praw określonej osoby, a następnie odmówić tej osobie nawet prawa do poznania motywów rozstrzygnięcia i do jego zaskarżenia, tylko dlatego, że nie została ona formalnie nazwana stroną postępowania rozpoznawczego”.
- Konstytucja nie chroni wyłącznie formalnie oznaczonych stron. Chroni także tego, w czyich prawach sąd faktycznie orzeka – powiedział mecenas. W jego ocenie ustawodawca poprzez zaskarżone przepisy „uczynił skarżącego adresatem skutków zabezpieczenia, ale odmówił mu statusu pozwalającego na uruchomienie kontroli instancyjnej”.
Jego zdaniem wykładania zaskarżonego przepisu skutkowała tym, że sądy faktycznie uniemożliwiając właścicielowi nieruchomości np. zamieszkania w niej, a także jej wynajęcie lub użyczenie, zarazem pozbawiały go prawa poznania „toku rozumowania sądu, który orzekł w jego sprawie”.
W efekcie - jego zdaniem - skarżący nie mógł podnieść zarzutu nadmiernego ograniczenia jego prawa własności w sytuacji, gdy nawet realizacja zabezpieczonego tytułu wykonawczego – mogącego skutkować eksmisją lokatorki – nie doprowadziłaby „ani do eksmisji na bruk, ani też nie uniemożliwiłaby realizacji dochodzonego w procesie prawa o ustalenie prawa najmu lokalu socjalnego, bowiem eksmisja ta byłaby możliwa dopiero po zapewnieniu dłużniczce pomieszczenia tymczasowego przez gminę lub przez wierzyciela”.
Zaskarżonej regulacji zarzucono wobec tego niezgodność z kilkoma zasadami konstytucji - m.in. prawa do bycia wysłuchanym w swojej sprawie, prawa korzystania z jego własności, czy też prawa do rozpoznania jego sprawy przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
W środę TK orzekł o niekonstytucyjności wywodzącej się z przepisów Kpc normy. Przedmiotem wyroku były łącznie dwa przepisy Kpc. Pierwszy - artykuł 357 par. 2, indeks 1 - stanowi, że postanowienie wydane przez sąd na posiedzeniu niejawnym sąd uzasadnia tylko wtedy, gdy podlega ono zaskarżeniu, i tylko na żądanie strony. Trybunał orzekł, że przepis ten jest niekonstytucyjny w zakresie, w jakim nie obejmuje on obowiązanego, który nie ma statusu strony albo interwenienta ubocznego w postępowaniu rozpoznawczym.
Drugi przepis – art. 741 ust. 1 Kpc - został uznany za niekonstytucyjny w zakresie, w jakim nie przewiduje on dla takiego obowiązanego możliwości wniesienia zażalenia na postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia.
Postanowienie TK zapadło jednogłośnie. Przewodniczącym składu orzekającego był prezes TK Bogdan Święczkowski. Sprawozdawcą – sędzia TK Andrzej Zielonacki. W składzie znaleźli się również sędziowie TK: Jakub Stelina, Wojciech Sych i Rafał Wojciechowski.
Sędzia Zielonacki wskazał, że ustawodawca, regulując postępowanie zabezpieczające, „nie może tracić z pola widzenia konstytucyjnych wymogów sprawiedliwej procedury sądowej”. Zakwestionowane przepisy – w ocenie TK – tego wymogu nie spełniają. - Skoro bowiem obowiązany, jako skarżący, bez statusu strony w postępowaniu rozpoznawczym, dowiaduje się w ogóle o zabezpieczeniu dopiero z niemożliwego do zaskarżenia postanowienia sądu, to dochodzi do pozbawienia obowiązanego możliwość obrony swoich praw – mówił Zielonacki.
Wskazał, że brak możliwości poznania motywów i zaskarżenia postanowienia ws. zabezpieczenia „implikuje niezgodność z konstytucyjnym standardem rzetelnego postępowania, gdyż skutkuje pozbawieniem obowiązanego możliwości realizacji prawa do wysłuchania”. To z kolei wynika - zdaniem TK - z tego, że obowiązany nie ma w takim przypadku „żadnej prawnej możliwości podważenia podstaw zabezpieczenia, które zostało przeciwko niemu skierowane”.
– W istocie rzeczy, chodzi tu więc nie tyle o zaskarżalność w ścisłym tego słowa znaczeniu, ile o brak w dyspozycji obowiązanego jakiegokolwiek środka prawnego, za pomocą którego tenże obowiązany mógłby podnieść zarzuty wskazujące na pierwotny brak podstaw zabezpieczenia – mówił Zielonacki.
Jak wskazał, w ocenie TK możliwe jest zróżnicowanie sytuacji uprawnianego i obowiązanego - a w szczególności „rezygnacja z pełnej symetrii i paralelności dostępnych tym podmiotom środków procesowych”. Jednak „nie jest konstytucyjnie dopuszczalne całkowite i nieodwracalne wyłączenie obowiązanego od udziału w postępowaniu w przedmiocie zabezpieczenia i pozbawianie go w ten sposób prawa do poznania motywów, którymi kierował się sąd przy udzielaniu zabezpieczenia oraz wysłuchania obowiązanego, poprzez możliwość złożenia przez niego zażalenia na zabezpieczenie”.
Zakwestionowane prawo – dodał Zielonacki - nie przewiduje wobec obowiązanego możliwość poznania motywów takiego postanowienia, gdyż wyłącza go z grona osób, które są do tego uprawnione, a ustawodawca w rezultacie „uniemożliwia” takiej jednostce „realizacji jej praw majątkowych, tj. swobodnego dysponowania swoją własnością oraz opróżnianie nieruchomości z lokatora, który utracił tytuł do nieruchomości z powodu jej zlicytowania (…), z powodu niedopuszczalności ich obrony przed sądem”.
- Właścicielowi nieruchomości jedynie notyfikuje się fakt zabezpieczenia i to w sprawie, w której nie jest stroną – mówił Zielonacki. To z kolei przekłada się w ocenie TK na „niedopuszczalność swobodnej realizacji jego praw”, przy jednoczesnym braku możliwości przedstawienia swoich racji, które „przynajmniej teoretycznie mogłyby wpłynąć na ocenę zasadności rozstrzygnięcia wpadkowego sądu”.
Skutki środowego wyroku TK i jego znaczenie dla sądów
Sędzia Zielonacki też podkreślił, że skutkiem środowego wyroku „nie jest utrata mocy obowiązującej” przepisów Kpc „jako jednostek redakcyjnych w całości, a tylko wyeliminowanie zakresów normatywnych, które zostały wskazane w sentencji orzeczenia Trybunału jako niekonstytucyjne”.
Prezes TK podkreślił, że środowy wyrok „wywołuje skutki prawne już z chwilą publicznego ogłoszenia i od tego momentu wiąże organy władzy publicznej”.
W przyjętej jeszcze w marcu 2024 r. uchwale Sejm podkreślił, że „uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Sejm uznał też m.in., że dwaj obecnie orzekający w TK - Jarosław Wyrembak i Justyn Piskorski - nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Od czasu podjęcia tamtej uchwały przez Sejm wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw. (PAP)
nl/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu