Prezydent Karol Nawrocki ogłosił w czwartkowym orędziu, że nie podpisze ustawy wprowadzającej unijny program pożyczek na obronność SAFE. – Nigdy nie zgodzę się na ustawę, która narusza naszą suwerenność, niezależność oraz bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne – podkreślił prezydent.
SAFE – miliardy euro dla polskiego wojska i przemysłu obronnego
Zawetowana ustawa zakładała stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z SAFE - unijnego instrumentu niskooprocentowanych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności państw UE.
Polski wniosek złożony do programu opiewał na 43,7 mld euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych. Tym samym Polska została wskazana jako największy beneficjent programu. Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miało trafić do polskich firm zbrojeniowych.
Prezydent podkreślił, że „w świecie pełnym napięć i niepewności każda decyzja dotycząca bezpieczeństwa państwa musi być podejmowana z myślą o długofalowym interesie Rzeczypospolitej”. - Z taką perspektywą podjęliśmy jako wspólnota decyzję o wejściu do NATO, której 27. rocznicę dziś obchodzimy - mówił.
Następnie prezydent nawiązał do kwestii ustawy wdrażającej SAFE, która trafiła na jego biurko dwa tygodnie temu. Nawrocki zaznaczył, że wokół ustawy „pojawiło się wiele emocji”. - Jednak odpowiedzialność za państwo polega na tym, aby spojrzeć na fakty ponad bieżącą polityką – powiedział. Jak dodał, program SAFE od początku budził wiele pytań i wątpliwości, a on sam zaproponował m.in. specjalne poprawki do tej ustawy. - Uznałem za konieczne przyjęcie drogi szerokiego ponadpartyjnego dialogu, niestety odrzucono zasadniczą część proponowanych zmian; rządzący wybrali wariant konfrontacji, a nie rozmowy – ocenił.
Zdaniem prezydenta „postanowiono tę sprawę (SAFE - PAP) wykorzystać do eskalacji społecznej polaryzacji i budowania podziałów między Polakami”. - To wyjątkowo szkodliwe i trzeba to powiedzieć jasno: to niemądre – podkreślił Nawrocki.
- Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne - powiedział Nawrocki. - Tylko naród, który potrafi sam zadbać o swoje bezpieczeństwo, pozostaje naprawdę wolny - oświadczył.
Jak stwierdził, uzasadniając swoją decyzję, SAFE to kredyt zaciągany na 45 lat, a koszt jego odsetek może wynieść nawet 180 mld zł; „Polacy będą musieli więc zwrócić drugie tyle, co wartość udzielonego kredytu, a zarobią na tym zachodnie banki i instytucje finansowe” - stwierdził.
Prezydent porównał pożyczki z SAFE do kredytów frankowych: - Wszystko miało być bezpieczne, a potem raty rosły tak bardzo, że prowadziło to do potężnych finansowych kryzysów - mówił. - Politycy, którzy teraz chcą pożyczki z SAFE, muszą pamiętać - ten kredyt obciąży na długie lata nasze dzieci i wnuki. Dzisiejszy 18-latek, który dopiero wchodzi w dorosłe życie, będzie przez cały okres swojej pracy zawodowej spłacał zobowiązanie zaciągnięte w jego imieniu - stwierdził Nawrocki. - Dług można zaciągnąć w jeden dzień, ale spłacać go będzie całe pokolenie - powiedział.
Alternatywa dla SAFE – Polski Fundusz Inwestycji Obronnych
Jego zdaniem inwestycje w obronność są konieczne, ale „muszą by prowadzone mądrze, odpowiedzialnie i w sposób, który nie ogranicza suwerenności państwa”. - Przedstawiłem więc realną alternatywę dla eurokredytu SAFE - to polski SAFE 0 proc., czyli koncepcja Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych - przypomniał. Dodał, że projekt w tej sprawie już jest w Sejmie i - jak mówił - odwlekanie debaty o nim „szkodzi polskiej armii i polskiemu bezpieczeństwu”.
- W ostatnim czasie NBP wypracował dla Polski ponad 185 mld zł; m.in. dzięki zwiększeniu rezerw złota i trafnym decyzjom inwestycyjnym. To ogromny kapitał, kapitał, który może pracować dla polskiego bezpieczeństwa. Dzięki temu nie musimy zaciągać niepewnych, zagranicznych pożyczek na pokolenia - powiedział Nawrocki, apelując do parlamentu o pilne prace nad projektem. Jego zdaniem powołanie zaproponowanego funduszu pozwoli sfinansować potrzeby wojska na poziomie „równym lub wyższym od europejskiego SAFE”.
Jak mówił, zaproponowany przez niego fundusz byłby „pod pełną kontrolą polskiego państwa i parlamentu, w ponad politycznej współpracy, z pełną przejrzystością wydawania środków”. - Rozwiązanie daje nam pełną swobodę decyzji: to Polska wybierze, jaki sprzęt kupuje, od kogo kupuje, i w jaki sposób rozwija swój przemysł obronny - wyliczał prezydent.
- Problem z europożyczką SAFE nie dotyczy tylko pieniędzy, dotyczy także zasad. O tych pieniądzach, naszym bezpieczeństwie, nie będą decydowały wyłącznie polskie władze. SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tzw. zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie, a nasze państwo i tak nadal będzie musiało spłacać ten dług - dodał Nawrocki.
- Dlatego trzeba powiedzieć jasno: bezpieczeństwo pod warunkiem nie jest bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo Polski nie może zależeć od obcych decyzji. Jako prezydent RP mam także obowiązek postawić zasadnicze pytanie: czy rozwiązanie, które może ograniczać suwerenność państwa w sprawach bezpieczeństwa, jest zgodne z konstytucją RP? - dodał.
Jak przyznał, polska konstytucja dopuszcza przekazywanie niektórych kompetencji organizacjom międzynarodowych, ale - jak mówił „stawia granice”. - Nie można przekazać kompetencji, które stanowią istotę suwerenności państwa, a jedną z nich jest właśnie kontrola nad siłami zbrojnymi - powiedział.
Plan B rządu po prezydenckim wecie SAFE
Sprawa SAFE stała się w ostatnich tygodniach przedmiotem sporu politycznego między rządem i opozycją. Rządzący podkreślali, że niskooprocentowane pożyczki z odroczoną spłatą to niespotykana szansa zarówno na modernizację polskiego wojska, jak i rozbudowę polskiego przemysłu obronnego. Jako dużą szansę dla Wojska Polskiego SAFE postrzegali także generałowie, w tym szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła oraz szef odpowiedzialnej za zakupy sprzętu Agencji Uzbrojenia gen. Artur Kuptel.
Opozycja - w tym PiS i Konfederacja - zgłaszała wątpliwości. Dotyczyły one przede wszystkim deklaracji rządu dot. wydania 89 proc. środków z SAFE w Polsce. Opozycja twierdziła również, że w programie został zaszyty „jakiś mechanizm warunkowości”, który pozwoli KE ingerować w polską politykę obronną. Wśród zagrożeń wymieniała także m.in. możliwy spadek zamówień obronnych składanych u pozaeuropejskich partnerów, czyli przede wszystkim w USA i Korei Południowej.
Według przedstawicieli rządu, prezydenckie weto nie uniemożliwi Polsce skorzystania ze środków SAFE, choć utrudni to np. dofinansowanie służb takich jak Straż Graniczna, Policja czy SOP. - Przestrzegam, że wszelkie próby zagranicznego zadłużania naszego kraju w sposób pozaprawny, tylnymi drzwiami, wcześniej czy później spotkają się z odpowiedzialnością, zarówno polityczną, jak i prawną - dodał prezydent.
„Prezydent stracił szansę, aby zachować się jak patriota. Wstyd! Jutro o 9 rano odpowiedź polskiego rządu na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Ministrów” – napisał na X chwilę po orędziu premier Donald Tusk. Także wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że weto „nie jest przeciwko rządowi, jest przeciwko bezpieczeństwu Polski”. „Będziemy realizować plan B” - zapowiedział.
Według wcześniejszych zapowiedzi, na realizację przynajmniej części projektów z SAFE mogłoby pozwolić przyjęcie uchwały Rady Ministrów i przekierowanie środków z SAFE do istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.(PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu