Maya Paczesny: Uchodźcy w Niemczech to biznes. Moja historia nie pasowała do tezy Ewy Wanat

Maya Paczesny. Fot. Maksymilian Rigamonti
Mieszkałam w Rupprechtstegen bez przerwy przez ponad sześć lat. Załatwiałam sprawy w urzędach, bankach, na policji, w sklepach, rozmawiałam z agentami nieruchomości, architektami, nadzorcami budowlanymi, urzędnikami z urzędu do spraw uchodźców - wyjaśnia Maya Paczesny. Fot. Maksymilian Rigamonti Dziennik Gazeta Prawna / Maksymilian Rigamonti
25 listopada 2016

Maya Paczesny: Rozumiem, że nasza historia nie pasowała do tezy Ewy Wanat i „Tygodnika Powszechnego”, że Niemcy to otwarte społeczeństwo, przyjmujące z otwartymi rękami innych, nie tylko uchodźców.

W polskich mediach dawno temu już tak się porobiło, że albo zapisujesz się do jednej frakcji i wtedy okładają cię przeciwnicy, albo stoisz okrakiem po dwóch stronach barykady, starając się zachować zdrowy rozsądek, wtedy okładają cię ze wszystkich stron. Byliśmy już – jako Magazyn DGP – i lewakami, i konserwą. Teraz szacowny „Tygodnik Powszechny” zakwalifikował nas do antyislamskich oszołomów. W swoim ostatnim wydaniu zamieścił tekst „Uchodźcy z niemieckiego raju” Ewy Wanat, byłej naczelnej radia Tok FM i RDC, która „weryfikuje” rozmowę Magdaleny Rigamonti z Mayą Paczesny, opublikowaną w Magazynie DGP 7 lipca br. Polka mieszkająca przez sześć lat w niemieckiej miejscowości Rupprechtstegen opowiedziała, jak wyglądają kulisy przyjmowania imigrantów i uchodźców przez Niemcy.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png