Maya Paczesny: Rozumiem, że nasza historia nie pasowała do tezy Ewy Wanat i „Tygodnika Powszechnego”, że Niemcy to otwarte społeczeństwo, przyjmujące z otwartymi rękami innych, nie tylko uchodźców.
W polskich mediach dawno temu już tak się porobiło, że albo zapisujesz się do jednej frakcji i wtedy okładają cię przeciwnicy, albo stoisz okrakiem po dwóch stronach barykady, starając się zachować zdrowy rozsądek, wtedy okładają cię ze wszystkich stron. Byliśmy już – jako Magazyn DGP – i lewakami, i konserwą. Teraz szacowny „Tygodnik Powszechny” zakwalifikował nas do antyislamskich oszołomów. W swoim ostatnim wydaniu zamieścił tekst „Uchodźcy z niemieckiego raju” Ewy Wanat, byłej naczelnej radia Tok FM i RDC, która „weryfikuje” rozmowę Magdaleny Rigamonti z Mayą Paczesny, opublikowaną w Magazynie DGP 7 lipca br. Polka mieszkająca przez sześć lat w niemieckiej miejscowości Rupprechtstegen opowiedziała, jak wyglądają kulisy przyjmowania imigrantów i uchodźców przez Niemcy.
Zawsze uznawaliśmy, że medialne spory są niezbyt interesujące dla czytelników, ale tym razem postanowiliśmy zareagować. Jesteśmy przekonani, że publikacja „Tygodnika Powszechnego” jest efektem szerszego zjawiska – podważania faktów i manipulowania treściami, jeśli nie odpowiadają one poglądom redakcji. W ten też sposób „zweryfikował” rozmowę Magdaleny Rigamonti „Tygodnik Powszechny”. W dodatku kuriozalna to metoda, bo indywidualną opowieść naszej rozmówczyni redakcja weryfikuje indywidualną refleksją dziennikarki.