O tym, jak to jest być chrześcijaninem w Syrii i bronić swojej aramejskiej duszy - z Abdo Haddadem rozmawia Magdalena Rigamonti.
Kiedy się pan ostatnio modlił?
Wczoraj, w polskim kościele. Było pełno ludzi. Jeden z księży mnie poprosił, bym odmówił modlitwę po aramejsku, w języku, którym mówił Jezus Chrystus. My w Maluli ciągle mówimy po aramejsku, w tym samym dialekcie, w którym dwa tysiące lat temu mówił Jezus. Zacząłem odmawiać „Ojcze nasz”, ludzie patrzyli i płakali.