Dziennikarz musi mieć grubą skórę. Nie narzekam, kiedy po jednym tekście jestem nazywana wstrętnym pisiorem, a po następnym – pachołkiem z Czerskiej. Martwiłabym się, kiedy obelgi byłyby jednorodne, bo oznaczałoby to, że zamieniłam się w rzecznika jednej partii.
Jadąc do Janowa Podlaskiego na reportaż o stadninie arabów, zdawałam sobie sprawę, że konflikt o prezesa ma wymiar polityczny. Ale prawdę mówiąc, miałam (i mam) to w nosie. I będę miała – zarówno w tej, jak i w innych sprawach, o których piszę. To tytułem wstępu. I ostudzenia emocji osób wzmożonych ideowo, które nie przyjmują żadnych racjonalnych argumentów, jeśli te nie zgadzają się z ich wiarą w wyższość jednych poglądów nad drugimi.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.