Sprawa dotyczy dwóch oświadczeń z lat 2010 i 2011, gdy Klinowski po raz pierwszy został radnym. Według prokuratury zataił pożyczkę od osoby fizycznej, której wysokość przekraczała 10 tys. zł. Ustawa o samorządzie gminnym nakazuje, by takie zobowiązania były wymienione w oświadczeniu majątkowym. Śledczy podkreślili, że zapis w ustawie jest jasny, a Mateusz Klinowski jest doktorem prawa.

Fałszowanie oświadczeń majątkowych zagrożone jest karą do 3 lat więzienia.

Mateusz Klinowski na rozprawie nie przyznał się do winy. Przed sądem wyjaśnił, że w oświadczeniu, które wypełniał na początku kadencji, zgodnie z instrukcją pracowników biura rady miejskiej, wymienił jedynie pożyczki i kredyty zaciągnięte w banku.

Reklama

„Przy drugim oświadczeniu zapytałem (pracowników biura rady – PAP), czy powinienem wpisać pożyczkę od osoby fizycznej. Panie nie potrafiły na to odpowiedzieć. (…) Zaproponowały, by spytać urząd skarbowy, (...) który sprawdza oświadczenie i w chwili wystąpienia nieprawidłowości wzywa do ich skorygowania” – mówił burmistrz.

Jak podkreślił w sądzie o samej pożyczce od znajomego informował „skarbówkę” i odprowadził od niej podatek.

Burmistrz zaznaczył, że urząd skarbowy kontrolując jego oświadczenia, nie dopatrzył się poważniejszych uchybień. Zarzucano mu jedynie, że kwota dochodów, którą podał, powinna zostać rozbita na dochody z umowy o pracę i innych umów. Wysokość zarobków nie była kwestionowana.

W trzecim oświadczeniu Klinowski wymienił już pożyczone od znajomego pieniądze.

Po rozprawie burmistrz powiedział PAP, że jego zdaniem proces ma tło polityczne. „Służy stworzeniu fałszywego wrażenia, iż jestem osobą, która ma coś na sumieniu. Już kilka lat temu ukazały się publikacje o rzekomo ukrytej przeze mnie pożyczce. Że urząd skarbowy wzywał mnie, abym ją ujawnił, a czego ja nie robiłem. To wierutna bzdura. Zachowałem się uczciwie. Otrzymałem pożyczkę od osoby prywatnej, którą zarejestrowałem i opłaciłem od niej podatek. Próbowałem ją wpisać do oświadczenia majątkowego, choć pouczano mnie, że nie muszę tego robić. (…) Urząd skarbowy nie traktował tego jako niedopatrzenia. Później z własnej inicjatywy wpisałem pożyczkę do oświadczenia” – wyjaśnił.

Samorządowiec dodał, że choć sprawa dotyczy lat 2010 i 2011, prokuratura postawiła mu zarzuty dopiero, gdy został burmistrzem. „Prokurator, który nie potrafił postawić zarzutów w oczywistych sytuacjach nieprawidłowości, jakich dopuszczały się poprzednie władze miasta, nagle postawił mi zarzut i chwilę później awansował do prokuratury regionalnej” – mówił. Utożsamiany z lewicą Klinowski przez wiele lat ostro krytykował poprzednie władze miasta na czele z byłą burmistrz Ewą Filipiak, która rządziła w mieście przez 20 lat.

Sąd wyznaczył kolejną rozprawę na 2 września. Wówczas będą zeznawali świadkowie.

Mateusz Klinowski jest doktorem prawa. Został wybrany na burmistrza w ostatnich wyborach samorządowych. Kandydował z komitetu Wolne Wadowice. Przed wyborem znany był jako działacz Polskiej Sieci Polityki Narkotykowej, która broni praw osób uzależnionych oraz okazjonalnych użytkowników substancji odurzających. (PAP)