Gdyby zapadła decyzja o zakończeniu strajku, funkcjonowanie CZD w bardzo krótkim czasie i powróciłoby do normy - ocenił minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Wiceminister Marek Tombarkiewicz wyraził nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, że będą zamykane oddziały zabiegowe.

Strajk pielęgniarek w stołecznym Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" trwa już 14. dzień. W poniedziałek dyrekcja CZD poinformowała o zamknięciu czterech oddziałów.

"Myślę, że nie dojdzie do takiej sytuacji, że oddziały zabiegowe będą zamykane" - powiedział Tombarkiewicz. Jak dodał, część zabiegów wykonywana jest na terenie innych oddziałów niż dotychczas. "Większość zabiegów operacyjnych, tych które byłyby bardzo pilne, jak chociażby przeszczep wątroby, który się odbył w zeszłym tygodniu, są wykonywane. Myślę, że jeśli chodzi o zabiegi planowe, znaczna część tych zabiegów będzie mogła być wykonywana w innych klinikach na terenie kraju" - powiedział.

Jak dodał, rodzice pacjentów, którzy mieli zaplanowane zabiegi w CZD, mogą się kontaktować z oddziałami NFZ lub z dyrekcją Instytutu; będą one udzielać informacji na temat możliwości znalezienia miejsca w innym szpitalu.

Reklama

Radziwiłł podkreślał, że gdyby strajk skończył się dzisiaj, wszystkie te możliwości jutro zostałyby odblokowane. "Zauważyłem, że inni pracownicy w CZD są coraz bardziej niezadowoleni z tego, co się dzieje i kierują swoje oczekiwania - słusznie - w stosunku do pań pielęgniarek, prosząc je o to, żeby ten strajk się skończył" - dodał. Wskazał, że podobne coraz częściej prezentują rodzice chorych dzieci, którzy dostrzegają, że "tak naprawdę decyzja jest po stronie pań pielęgniarek.

Reklama

Minister podkreślił, że wywiązuje się z porozumienia, które z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych zawarł poprzedni rząd. Zaznaczył, że wielokrotnie był pytany, czy nowy rząd podtrzyma zobowiązania poprzedników; Radziwiłł podkreślił, że było to porozumienie z polskim rządem, a nie z konkretnym ministrem, dlatego z całą pewnością zostanie ono zrealizowane.

Na mocy zawartego w ubiegłym roku porozumienia i wydanego przez ówczesnego szefa MZ Mariana Zembalę rozporządzenia wynagrodzenia pielęgniarek i położnych wzrosły w ub.r o 400 zł. Przewidziano jeszcze trzy kolejne transze podwyżek o 400 zł. Łącznie pensje mają wzrosnąć o 1600 zł.

"Ten strajk, który wybuchł w CZD, w sytuacji tego ogólnopolskiego porozumienia, jest po prostu naruszeniem umowy społecznej" - ocenił Radziwiłł. "To jest dla nas trudne do zaakceptowania i niezrozumiałe" - dodał.

"Powinniśmy jedna i druga strona przestrzegać tego zobowiązania, które zostało wspólnie podpisane" - podkreślił minister.

"W tej sytuacji, która nie wydaje się, żeby uzasadniała podjęcie jakichś dramatycznych decyzji w CZD, odwieszenie sporu zbiorowego naprawdę jest trudne do zaakceptowania" - dodał.