Ciekawie napisał komentator DGP Zbigniew Parafianowicz o tym, że Jarosław Kaczyński dobrze rozumie istotę kryzysu Unii Europejskiej, ale i tak nie umie zaproponować owocnej alternatywy dla idei „Polski w Unii”. W pewnym sensie to nasz problem narodowy: sen o byciu ponad-Europą. W sferze rozwiązań gospodarczych i ustrojowych Zachód stanowi dla Polski (i przecież nie jej jednej) wzór od kilku przynajmniej pokoleń. Już w 1840 r., raptem 11 lat po udanym przejeździe eksperymentalnej lokomotywy parowej, entuzjastycznie pisał polski publicysta: „Kolej żelazna nie pozostanie jedynie środkiem mechanicznym, będzie ona zarazem środkiem umysłowym.
Niech tylko jej sieć rzucona na całą Europę zostanie, a wszystko na kolejach żelaznych pójdzie naprzód: przemysł, cywilizacja, rozum, moralność. Biada temu, kto na tę kolej nie siądzie. Daleko on za nią w tyle pozostanie”. Maleńki to przykładzik, ale wymowny, wiary, że światło przychodzi z Zachodu. W sferze idei i w sferze materialnej.
Mogliśmy sobie powtarzać od czasu do czasu o polskiej romantyczno-mesjańskiej specyfice i o wyższości naszego nieba nad niebem włoskim (Mickiewicz, „Pan Tadeusz”). Ile razy jednak przychodziło do konkretów, staraliśmy się odwoływać do więzi z Zachodem, nieraz przeciw Rosji. Tak było i podczas powstania listopadowego, i wtedy, kiedy szukano konstytucji dla II Rzeczypospolitej, i kiedy ganialiśmy się z ZOMO-wcami.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.