Po czterech miesiącach urzędowania nowej ekipy w Ministerstwie Obrony Narodowej, coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że podwładni ministra Antoniego Macierewicza bardzo szybko wchodzą w tory utarte przez poprzedników z Platformy. Nie piszę tu o niefortunnych wypowiedziach ministra obrony o demokracji w Ameryce czy Polsce jako ofierze zamachów terrorystycznych. Chodzi o realne działania na krajowym podwórku. A tu analogie pomiędzy starym i nowym rządem są aż nadto widoczne.
Pierwszą z nich jest brak pomysłu na to, co w armii ma być kupowane, i przeciąganie podejmowania decyzji. Choć oczywiste jest, że nowi włodarze resortu potrzebują czasu na zaznajomienie się ze skomplikowaną materią zakupów zbrojeniowych, to wydaje się, że po czterech miesiącach urzędowania powinny się pojawić pierwsze konkrety. Tymczasem jedyne, co warte zauważenia, to podpisanie postępowań przygotowanych jeszcze za czasów PO – modernizacji czołgów Leopard i zakupu zestawów przeciwlotniczych Poprad.
Jeśli chodzi o śmigłowce wielozadaniowe, to mimo hucznych deklaracji, że PiS na caracale się nie zgodzi, konkretów brakuje. Wciąż nie wiadomo, czy kupimy caracale (Airbus), blackhawki (Lockheed Martin) czy AW149 (AgustaWestland). Czy zrobimy jeszcze zupełnie co innego. Choć w kampanii wyborczej wszystko było jasne i proste, teraz najwyraźniej polityków partii rządzącej rzeczywistość nieco zaskakuje. I to mimo że już po wyborach deklarowali, iż kwestia śmigłowców powinna być rozstrzygnięta na początku roku. Dla przypomnienia: ten kontrakt ma wartość ponad 13 mld zł.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.