Choć od potwornego wypadku w Aleksandrowie Łódzkim minęło już pięć lat, sprawiedliwość wciąż wydaje się jedynie zapisem na sądowym papierze. Młoda kobieta, która doprowadziła do śmierci trzech osób, zamiast w więzieniu, spędza czas na wolności i kontynuuje karierę. Bliscy ofiar głośno mówią o podziale na „lepszych i gorszych” przed obliczem prawa.
Zamiast 50 km/h na liczniku było 120. Brawura doprowadziła do wypadku
Do tragicznego wypadku doszło w maju 2021 roku w Aleksandrowie Łódzkim. To tam rozpędzony SUV, za którego kierownicą siedziała wówczas 23-letnia studentka, wyprzedzał kolejne samochody z prędkością dochodzącą nawet do 120 km/h przy dopuszczalnych 50 km/h. Zakończyło się to czołowym zderzeniem. SUV Agnieszki Z. dosłownie zmiótł z jezdni dwa prawidłowo jadące z naprzeciwka motocykle. W efekcie dwaj mężczyźni zginęli na miejscu, ranna kobieta zmarła niedługo później w szpitalu.
Córka znanych lekarzy i trzech obrońców w sądzie. Zaskakująca postawa oskarżonej
Przed sądem oskarżona nie była przeciętnym obywatelem. Przyszła lekarka, córka wpływowych i majętnych medyków z Łodzi (jej matka prowadzi prywatną klinikę, ojciec jest internistą), na sali rozpraw pojawiła się w asyście trzech adwokatów. Choć w swoich oficjalnych oświadczeniach wyrażała żal i zapewniała, że myśli o ofiarach, do winy się nie przyznała.
Jaką karę wymierzył sąd? Po trzyletnim procesie zapadł wyrok: 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Kary jednak nie odbyła i skutecznie unika odpowiedzialności.
Zamiast celi... staż i tajemnicza choroba. Kiedy odbędzie karę?
Najpierw wymiar sprawiedliwości wykazał się niezwykłą empatią, pozwalając kobiecie na dokończenie stażu stomatologicznego na wolności. Kiedy ten argument wygasł, pojawił się kolejny – zły stan psychiczny skazanej.
Powołując się na opinie biegłych psychiatrów (nieoficjalnie mówi się o ciężkiej depresji), sąd podjął decyzję o odroczeniu wykonania kary o kolejny rok. W efekcie, mimo prawomocnego wyroku skazującego za odebranie trzech żyć, kobieta wciąż nie spędziła w zakładzie karnym ani jednego dnia.
Są w naszym kraju równi i równiejsi. Rodziny ofiar przerywają milczenie
Dla rodzin Przemysława, Tomasza i Beaty decyzje sądu są niezrozumiałe. Podczas gdy oni codziennie mierzą się z pustką po stracie najbliższych, kobieta odpowiedzialna za ten stan rzeczy kontynuuje swoje życie i karierę. W reportażu programu „Uwaga TVN” matka jednej z ofiar wprost wyznała, że w Polsce status społeczny i grubość portfela mogą diametralnie zmienić to, jak traktuje cię wymiar sprawiedliwości.
Zarówno skazana, jak i jej rodzina, konsekwentnie milczą i odmawiają jakichkolwiek komentarzy w mediach na temat wypadku. Sprawa ta wywołuje jednak olbrzymią dyskusję społeczną o granicach pobłażliwości prawa wobec osób z tzw. „dobrych domów”.
Zobacz także: Zarobki lekarzy – godne nie znaczy nieprzyzwoicie wysokie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu