Kubański naród walczy z komarami, zadłużone Portoryko ma sprowadzać krew z USA, a komisarz ONZ ds. praw człowieka chce liberalizacji przepisów o aborcji w Brazylii. To wszystko z powodu wirusa, który zabił kilka osób.
Reklama
Raul Castro, prezydent Kuby i zwierzchnik sił zbrojnych, zarządził, by 9 tys. żołnierzy, dwustu funkcjonariuszy policji oraz cały naród kubański złączyli się we wspólnym niszczeniu potencjalnych siedlisk stosunkowo rzadkich komarów tropikalnych Aedes aegypti. Są one podejrzewane o przenoszenie wirusa zika. I choć na Kubie nie było jeszcze ani jednego przypadku zakażenia, tamtejsze ministerstwo zdrowia opiera się na opinii Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) mówiącej, że problem wkrótce dosięgnie 3–4 mln ludzi w krajach obu Ameryk (oprócz Kanady i Chile).
1 lutego br. WHO wydała oświadczenie, że wirus może być zagrożeniem globalnym, i obecnie zbiera 56 mln dol. na walkę z nim. Ogólnoświatowa panika nikomu jeszcze nie pomogła, za to dużo kosztuje. Prezydent Obama forsuje pomysł, by przeznaczyć 1,9 mld dol. na walkę z nadchodzącym zagrożeniem. Sugeruje, by na ten cel przenieść pieniądze niewykorzystane podczas wielkiej epidemii eboli w 2014 r. Stany Zjednoczone stworzyły wówczas specjalną rezerwę wartości 1 mld dol. Wtedy też mówiono o wielkim zagrożeniu, a ostatecznie ebola zabiła w USA dwie osoby. Obecnie szacuje się, że z powodu komplikacji wywołanych wirusem zika zmarło na całym świecie siedem osób.
– Nie ma się co dziwić, że wszystkie kraje wpadają w panikę, bo sprawa dotyczy głównie dzieci – komentuje dr Katarzyna Pancer z Zakładu Wirusologii. Istnieje silne prawdopodobieństwo, że zakażona matka może przekazać noworodkowi chorobę prowadzącą do mikrocefalii (małogłowia) – dodaje. Doktor Pancer uważa, że chore dzieci, zwłaszcza w ubogich rodzinach, będą stanowić długofalowy problem dla bliskich oraz całego państwa, które musi potem finansować ich leczenie i opiekę nad nimi. Jej opinii wtóruje prof. epidemiologii Aubree Gordon z Uniwersytetu w Michigan.
– Wirus jest wciąż skrupulatnie badany, a dokładne odpowiedzi powinniśmy otrzymać dopiero w ciągu roku – dwóch lat – wyjaśnia w rozmowie z DGP prof. Gordon. Uważa, że zagrożone kraje nie mogą jednak czekać aż tak długo. Rzecz w tym, że część państw już teraz przeżywa tragedię w związku z prewencyjną walką z wirusem. Jak Portoryko, które dostanie rykoszetem z powodu amerykańskiej polityki przeciwdziałania zice. Portoryko to państwo stowarzyszone z USA, zmagające się z odpływem młodych ludzi, zadłużeniem wielkości 70 mld dol. oraz bezrobociem na poziomie 45 proc. Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) narzuciła jednak, by władze importowały krew do transfuzji tylko z USA, gdyż będzie ona potencjalnie „wolna od wirusa zika”. To koszt rzędu 10 tys. dol. tygodniowo. Specjaliści uważają, że tamtejszych szpitali na to nie stać.
Do tej pory na wyspie zanotowano 63 przypadki zakażenia wirusem. Jednak mieszkańcy już teraz protestują przeciwko regulacjom FDA, ponieważ nakręcają one spiralę strachu. Kilka dni temu w ostatniej chwili odwołano trzy duże konferencje, co kosztowało tamtejsze hotele stratę blisko 2 tys. zarezerwowanych miejsc noclegowych. Krytyczną sytuację wyspy potwierdza to, że amerykańskie linie lotnicze obniżyły koszt przelotów do Portoryko aż o 22 proc. w porównaniu ze średnią ceną biletów z poprzedniego roku.
Duże kłopoty z wizerunkiem ma także Brazylia, gdzie w zeszłym roku wirus się rozprzestrzenił. PR związany z ziką wpływa na sprzedaż biletów na tegoroczną olimpiadę w Rio de Janeiro. Organizatorzy przyznają, że ludzie kupują ich tak mało, że już w zeszłym miesiącu musiano zmniejszyć wydatki o 500 mln dol., aby wciąż trzymać w ryzach budżet imprezy ustalony na 1,85 mld dol. Pomimo że brazylijscy oficjele potwierdzają, że służby walczą z niebezpiecznymi komarami, wykorzystując promieniowanie gamma (by miliony z nich uczynić bezpłodnymi. Ta technika była z powodzeniem wykorzystywana wobec muszek owocówek na portugalskiej wyspie Madera).
Ponadto brytyjscy naukowcy z firmy Oxitec pracują nad genetycznie zmodyfikowanym samcem komara, który będzie przenosił śmiertelny gen dla swojego potomstwa. Ale Brazylia wciąż jest na celowniku opinii publicznej. Jakby tego było mało, na początku miesiąca dodatkowy szok dla brazylijskiego społeczeństwa wywołały słowa Zeida Ra’ada Al Husseina, komisarza ds. praw człowieka w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Zeid zaapelował, by Brazylia rozpatrzyła liberalizację prawa antyaborcyjnego w związku z dziesięciokrotnym zwiększeniem narodzin dzieci z mikrocefalią. Aborcja w tym kraju jest dozwolona tylko w przypadku, kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu, kazirodztwa, stanowi zagrożenie dla życia matki bądź u płodu wystąpiło znaczące uszkodzenie mózgu. Od października w Brazylii odkryto 508 przypadków małogłowia. Zmarło przez nie 27 dzieci, z czego pięć przypadków mogło być powiązanych z wirusem.
32 tyle krajów zanotowało przypadki zakażenia
4 tys. na tyle szacuje się liczbę zakażonych wirusem w Brazylii
14 u tylu osób w USA podejrzewa się zakażenie wirusem zika