Amerykanie kolejny raz krytykują ruchy rosyjskich wojsk w Syrii. Amerykański ambasador przy NATO Douglas Lute powiedział w Brukseli, że znaczne zwiększenie liczby rosyjskich wojsk w Syrii i na Morzu Śródziemnym jeszcze bardziej utrudni rozwiązanie trwającej tam wojny domowej.

„Ostatnia zmiana postawy Rosji na wybrzeżu Morza Śródziemnego, w Latakii i w bazie morskiej w Tartus zdecydowanie niczemu nie pomaga. To dramatycznie komplikuje sytuację humanitarną, wojskową, sytuację bezpieczeństwa oraz w znacznym stopniu sytuację polityczną” - powiedział Lute na konferencji prasowej w Brukseli.

W ubiegłym tygodniu Rosjanie rozpoczęli naloty w Syrii. Moskwa zapewnia, że atakowane są cele związane z Państwem Islamskim, ale Zachód twierdzi, że bomby spadają także na cywilów i na umiarkowaną opozycję, a tym samym, Rosja pomaga utrzymać się przy władzy prezydentowi Baszarowi al-Asadowi.

Amerykańskie media twierdzą, że Rosjanie, wbrew zapewnieniom Kremla, są gotowi do rozpoczęcia operacji lądowej w Syrii. Wczoraj Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg potwierdził, że Rosja ma w Syrii oddziały lądowe i wciąż zwiększa obecność sił morskich.

Reklama

Ambasador Douglas Lute twierdzi, że może chodzić o co najmniej kilkuset żołnierzy sił lądowych, który przyjechali do rosyjskich baz w Syrii. „Rosyjskie przegrupowanie ostatniego tygodnia to m.in. jeden batalion sił lądowych. Nie są jasne intencje, bo może chodzić po prostu o ochronę bazy. Musimy poczekać i zobaczyć, co oni zamierzają” - dodał Lute. Tymczasem Moskwa poinformowała właśnie, iż cele Państwa Islamskiego w Syrii po raz pierwszy zostały zbombardowane także z okrętów Floty Kaspijskiej.

Amerykanie skrytykowali też sposób, w jaki Rosjanie dokonują nalotów na pozycje w Syrii. Zdaniem dyplomatów Stanów Zjednoczonych, brak koordynacji z Zachodem może doprowadzić do kolizji w powietrzu, bo w Syrii od niemal roku prowadzona jest operacja powietrzna sił międzynarodowej koalicji pod przewodnictwem Amerykanów.

W ciągu weekendu dwukrotnie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej sąsiadującej z Syrią Turcji przez rosyjskie myśliwce. Moskwa twierdzi, że stało się to na skutek trudnych warunków pogodowych, ale Sekretarz Generalny NATO powiedział wczoraj, że te naruszenia „nie były dziełem przypadku”.