Moskwa jest przeciwna powołaniu międzynarodowego trybunału w sprawie katastrofy malezyjskiego Boeinga. Rosyjskie MSZ uważa, że najpierw trzeba poczekać, aż zakończy się śledztwo w tej sprawie. Z inicjatywą, aby to międzynarodowy sąd pod egidą ONZ zajął się sprawą, występuje Holandia.
Reklama

Według agencji Interfax, pomysł Holendrów nie spodobał się w Moskwie. Wiceminister spraw zagranicznych Giennadij Gatiłow, na którego powołuje się agencja, miał nazwać go "przedwczesnym" i "bezsensownym". Dyplomata podkreślił, że na razie trzeba poczekać na rezultaty śledztwa w tej sprawie. Wcześniej rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow przyznał, że na Kremlu niewiele wiadomo o holenderskiej inicjatywie. Natomiast inny z wiceszefów rosyjskiego MSZ Grigorij Karasin dał do zrozumienia, że propozycja rządu Holandii "zostanie przeanalizowana przez odpowiednie służby".

Samolot malezyjskich linii lotniczych został zestrzelony 17 lipca ubiegłego roku nad Donbasem, około 40 kilometrów od rosyjskiej granicy. W katastrofie zginęło 298 osób. Kijów oskarża o zestrzelenie maszyny prorosyjskich separatystów, wykorzystujących rosyjskie systemy rakietowe. Natomiast Moskwa przyjmuje, że samolot zestrzelili Ukraińcy wykorzystując myśliwiec Mig25 lub rakietowy system obrony powietrznej BukM1.