Prorosyjscy separatyści z Donbasu nie muszą martwić się o rachunki za gaz. Możliwe, że zapłacił już za nie Kijów. Rosyjski Gazprom poinformował, że zaczął pompować paliwo dla Donbasu przez dwie stacje na terenach kontrolowanych przez rebeliantów. Szef Gazpromu Aleksiej Miller poinformował, że dostawy odbywają się na podstawie umowy z... Kijowem, która przewiduje, że Ukraińcy za paliwo płacą z góry. Miller oznajmił, że do Donbasu będzie pompowane 12 milionów metrów sześciennych gazu dziennie.
Naftohaz z powodu zniszczeń infrastruktury wstrzymał wczoraj dostawy gazu do Donbasu. Operator gazociągów Ukrtransgaz jest gotowy do ich naprawy, jeśli ustaną działania wojenne.
- Wałęsa o sytuacji na wschodzie i Donaldzie Tusku: Konfliktu można było uniknąć. Nie tak miało być
- Kopacz i Orban o Ukrainie: To była trudna i szczera rozmowa
- Ukraina: 90 żołnierzy zostało jeńcami, 82 przepadło bez wieści w Debalcewe
- Łukaszenka: Ukraina to przykład, że trzeba mieć silną armię, aby dbać o swoje interesy
Po zatrzymaniu dostaw, premier Rosji Dmitrij Miedwiediew polecił Ministerstwu Energetyki i koncernowi Gazprom opracowanie planu dostaw surowca na tereny kontrolowane przez separatystów. Według pierwszych doniesień, miała to być pomoc humanitarna.
Obecna umowa między Rosją a Ukrainą, podpisana w październiku zeszłego roku w Berlinie przy udziale przedstawicieli Unii Europejskiej, obowiązuje do końca marca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu