Prokuratura bada okoliczności spoliczkowania Michała Boniego przez Janusza Korwin-Mikkego. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Przemysław Nowak powiedział IAR, że wszczęto dochodzenie w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej byłego ministra 11 lipca, w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Reklama

Śledczy prowadzą postępowanie z artykułu 217 paragraf 1 kodeksu karnego. Przestępstwo to jest ścigane z oskarżenia prywatnego, jednak prokurator zdecydował o objęciu ściganiem tego czynu z urzędu. W jego ocenie wymaga tego interes społeczny, na co wskazuje miejsce przestępstwa - instytucja publiczna oraz status osób, uczestniczących w zdarzeniu.

Z relacji Michała Boniego wynika, że po tym jak przywitał europosła Janusza Korwina-Mikke, ten spoliczkował go. "Za różne rzeczy już przepraszałem... z pokorą przyjmuję ataki! Ale jest granica!" - napisał na Twitterze deputowany PO.

Prezes Kongresu Nowej Prawicy Janusz Korwin-Mikke wyjaśniał, że chodziło o sprawę uchwały lustracyjnej z 1992 roku, której był autorem, a która nakazywała ówczesnemu szefowi MSW ujawnienie agentów SB i UB w szeregach ówczesnych parlamentarzystów. - Na tej liście znalazł się Michał Boni, wyzwał mnie w telewizji od ostatnich, naobrażał, oświadczył, że trzeba być idiotą, by go posądzać o agenturalność, po czym przyznał się, że jednak był agentem. Nigdy nie raczył mnie przeprosić. - tłumaczył Korwin-Mikke.