Co najmniej cztery osoby zginęły w wyniku ostrzału artyleryjskiego okolic donieckiego dworca kolejowego. Wszystkie ofiary to cywile.
Według świadków ataku, zabitych jest więcej. Są też ranni. Jeden z pocisków wybuchł na położonym w pobliżu dworca rynku. Ze względu na prowadzony ostrzał karetki nie mogą dojechać na miejsce. W mieście wybuchło kilka pożarów spowodowanych ostrzałem artyleryjskim. W okolicy ograniczono ruch transportu publicznego. W centrum miasta mieszkańcy widzieli czołgi należące do separatystów jadące w kierunku dworca.
Jak relacjonuje z Doniecka dziennikarz Paweł Pieniążek, walki w Doniecku trwają od piątej rano. Po mieście jeżdżą transportery opancerzone. Część mieszkańców została ewakuowana przez separatystów, którzy zapowiedzieli też, że wkrótce do akcji przystąpią ich czołgi.
Z dworca i na dworzec nadal odjeżdżają i przyjeżdżają pociągi. Sam budynek jest jednak zamknięty. Koleje informują, że chętni mogą kupić bilety w wagonach. Pracownicy schowali się w piwnicy, a zwykli ludzie w przejściu podziemnym.
Strzały i wybuchy słychać także od dłuższego czasu na przeciwległym końcu miasta, koło lotniska.
Ukraińskie władze zapewniają, że nie ostrzeliwują miast, w tym Doniecka. Ostrzał jest prowadzony przez separatystów, którzy później winą za to obarczają armię.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu