Michał Otręba osiem lat temu naraził się dwójce sąsiadów, bo chciał otworzyć przedszkole. Od tego czasu niemal nie wychodzi z sali sądowej.
Korzystając ze świętego prawa obywatela do sądu, można w Polsce komuś zniszczyć życie. Przykładem tego jest Michał Otręba ze Starej Iwicznej, właściciel przedszkola Nutka. To ono sprawiło, że dwójka jego sąsiadów wypowiedziała mu wojnę. I nie chodzi już nawet o kontrole instytucji publicznych, które go gnębią (bo tak naprawdę niemal nie ustają), ale o wytaczane mu procesy. – Ile ich wszystkich było? Chyba ze 40 wszystkich postępowań – mówi sam zainteresowany. Jego życie od 8 lat polega głównie na stawianiu się w sądach. W każdym miesiącu po 3–4 terminy. Najgorsza jednak jest świadomość, że to nigdy się nie skończy. Bo kiedy zapada jeden wyrok, w kolejce już czekają kolejne pozwy.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)